Wakacje w kamperze

Wakacje w kamperze. Zobacz, jak to się robi w Polsce

Wakacje w kamperze. Zobacz, jak to się robi w Polsce
Kamper Andrzeja Walczaka [fot: arch.pryw.]

Osiem miesięcy w trasie i dwadzieścia tysięcy przejechanych kilometrów. Noce spędzone w gorących, saharyjskich piaskach i na niebezpiecznych marokańskich odludziach. Mieszkanie na bezludnych plażach i wycieczki na paralotniach. To wcale nie scenariusz filmu przygodowego, ale obrazy z wypraw polskich fanów caravaningu, którzy z podróżowania mieszkalnymi pojazdami uczynili swoją pasję.

Caravaning to dziś nie tylko kosztowne hobby lub metoda na ciekawe spędzenie urlopu, ale też styl życia. To podróżowanie po kraju w poszukiwaniu miejsc, w których na jakiś czas można zostać i żyć. Tak jest przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych, gdzie zjawisko to ma już długoletnią tradycję, ale również w Polsce zyskuje coraz większą popularność. - U nas caravaning kojarzy się z amerykańskim stylem życia, ale wzorce czerpiemy raczej z krajów europejskich – przekonuje Sebastian Klauz, redaktor naczelny czasopisma Polski Caravaning.

Arkadiusz Przybysz zaczął marzyć o własnym autobusie już jako dziecko. Koniecznie chciał mieć taki pojazd tylko dla siebie, i koniecznie z telewizorem w środku. Jednak przez lata realizacja tego pragnienia wydawała się nieosiągalna. Zaczął myśleć o tym na poważnie, kiedy poczuł, że zbliża się kryzys wieku średniego. Założenia miał proste: jego pojazd miał być duży, bezkompromisowy, łatwy w naprawie, przestronny, niedrogi w utrzymaniu i niepowtarzalny.


Jeżdżąca kawalerka Arkadiusza Przybysza
fot.: archiwum prywatne
Udało mu się kupić miejski autobus marki Renault i wyposażenie rozbitej przyczepy kempingowej, którą uszkodził poprzedni, nieostrożny właściciel. Własnoręcznie połączył elementy obu pojazdów i w rezultacie stworzył wygodną, 30-metrową, jeżdżącą kawalerkę. W jej wnętrzu znalazło się miejsce na sześć łóżek, pralkę, zmywarkę, lodówkę, a nawet bojler na ciepłą wodę i małą oczyszczalnię ścieków. Po co Arkadiusz Przybysz zbudował taki pojazd? - By móc pojechać gdziekolwiek. Kiedy mam dość codzienności, to wystarczy, że wyjadę za najbliższy zakręt i już czuję, że jestem w podróży, że odrywam się od wszystkiego, co męczące. Że jestem wolny – tłumaczy i chwali się, że jeśli tylko ma ochotę, może, na przykład, zaparkować swój pojazd przy plaży i uczynić z niego nadmorski domek.

Kamper - dobro luksusowe

W Polsce caravaning to zjawisko dosyć młode i choć od kilku lat coraz łatwiej jest wynająć lub kupić własny kamper, to większość najbardziej doświadczonych podróżników zaczynała w zupełnie innych realiach. W latach 70. i 80. Takich samochodów na rynku po prostu nie było i jedyną metodą było jego własnoręczne złożenie.

Przykład Arkadiusza Przybysza jest wyjątkowy, bo praca, którą wykonał, by uczynić z miejskiego autobusu miejsce do mieszkania kosztowała go ogrom wysiłku. Jak sam przyznaje, gdyby miał zaczynać swój projekt jeszcze raz, to chyba by się nie zdecydował, wiedząc ile energii trzeba w to włożyć. Większość doświadczonych podróżników zaczynała swoją przygodę z caravaningiem w podobny, choć może mniej spektakularny, sposób – od własnoręcznych prób zbudowania jeżdżących mieszkań.

Zobacz relację z targów kamperów:

Dla Janusza Kolińskiego, prezesa Polskiego Towarzystwa Turystyki Camperowej i Caravaningowej, przygoda z tą formą podróżowania zaczęła się już 32 lata temu. Przez wiele lat spragnionemu podróży Kolińskiemu musiał wystarczyć Fiat 125p w wersji kombi, w którym razem z rodziną zwiedzał mniej lub bardziej znane zakątki Włoch. Kiedy na zachodzie Europy spotykał turystów podróżujących kamperami i ciągnących za sobą przyczepy kempingowe, zapragnął mieć taką maszynę.

Jednak nie od razu przesiadł się do kampera. Najpierw przyszła kolej na przyczepę kempingową, którą kupił w Niemczech i własnym sumptem wyremontował i doposażył. Wkrótce przyczepa ciągnięta przez samochód osobowy okazała się dla niego za mało praktyczna. Ograniczała mobilność. – Częste rozkładanie się z przyczepą jest dość niewygodne, natomiast kamper nie stawia żadnych ograniczeń. Dziś tu, jutro tam – tłumaczy Koliński. W końcu przyszedł czas na wymarzoną maszynę. Na początku o niewielkich rozmiarach, która po latach została zamieniona na większy model.

Caravaning coraz popularniejszy

Dziś z caravaningu korzysta coraz więcej Polaków. Na forum prowadzonym przez Polskie Towarzystwo Turystyki Camperowej i Caravaningowej zarejestrowanych jest ponad 5 tysięcy użytkowników. Nie jest to tanie hobby – największy wpływ na wydatki ma konieczność uzupełniania paliwa, a silniki dużych, przemierzających dziennie setki kilometrów pojazdów rzadko kiedy spalają poniżej 20 litrów oleju napędowego na sto kilometrów. Jednak są i tacy, którzy twierdzą, że wybrali tę formę przemieszczania się właśnie z chęci poczynienia oszczędności. Jak to możliwe?


Kamper Andrzeja Walczaka na trasie
fot.: archiwum prywatne
Caravaningowiec Andrzej Walczak tłumaczy, że choć podczas ośmiomiesięcznej podróży do Afryki wydał na ropę osiem tysięcy złotych, to większość tej kwoty pochłonęła konieczność tankowania w Europie. Natomiast w Afryce trafiał na miejsca, gdzie za litr oleju napędowego płacił zaledwie 80 groszy.

Jeszcze kilka lat temu Andrzej Walczak wraz z żoną jeździli w ciekawe miejsca i szukali okazji do polatania na paralotni. Dziś skupiają się na podróżowaniu. Na wycieczkę do Afryki zdecydowali się, żeby ominąć okres polskiej jesieni i zimy. W czasie wizyty na Czarnym Lądzie zwiedzili Saharę, gdzie obozowali wśród gorącego, utrudniającego oddychanie piasku, a także uznawane za szczególnie niebezpieczne bezdroża Maroka.

Nie taki diabeł straszny

- W polskich ambasadach zawsze nam wszystkiego odradzali. Wiadomo, urzędnikom zależy przede wszystkim na naszym bezpieczeństwie, a nie na rozrywce, ale myśmy się nie zrażali – opowiada Andrzej Walczak. – Co więcej, wciągamy w sprawę naszą wnuczkę. Ma już osiem lat, a jeździ z nami od pierwszego roku życia. Na razie po Polsce, ale kto wie, kto wie – śmieje się.


Tadeusz Sakowski
fot. archiwum prywatne
O tym, że w przypadku caravaningu wiek nie gra znaczącej roli, przekonuje Tadeusz Sakowski, w środowisku znany jako CamperPapa. Ten emerytowany nauczyciel jest żywym dowodem na to, że jeśli tylko się chce, można w kamperze spędzić większość roku. Sakowski wraca do domu jedynie na zimę. Na wiosnę podróżuje kamperem, w lecie łódką, a jesienią wraca do jeżdżącego mieszkania. I choć jego pojazd ma długość porównywalną z dużym sedanem, nie przeszkadza mu to, by cieszyć się z poznawania nowych miejsc.

- Caravaningowców dzieli się na tych wygodnickich i globtroterów. Ci, pierwsi lubią luksus. Kampery mają po to, by zaparkować w słonecznym miejscu i tam korzystać z wygód oferowanych im przez samochód. Ci, drudzy, po prostu chcą podróżować i poznawać świat. Dla mnie Polska to taki kawałek świata, którego nigdy nie poznam do końca – kwituje.

Czytaj w Platine.pl
Wybuchła wojna a oni się bawią
Tworzą całe zbroje, obwieszają się bronią, w plecakach chowają liczniki Geigera.
Stworzył dzwony do Zamku Królewskiego
Są nieco niższe niż dzwony kościelne i wyglądają jak takie kapelusze. Zostały wykonane w 1974 r. w darze dla odbudowującego się Zamku.
W weekend szykuje się wielka bitwa
To duże wyzwanie. Trzeba prezentować już jakieś umiejętności.
(MC), (TS)
2013-06-19
Tagi:

podróż

kamper

pasja

caravaning

SKOMENTUJ

Podpis:   
Podaj pierwszy znak kodu 3p3Rb
KOMENTARZE
  • 19.06.13, 13:51:12

    ~Fxa

    Caravaning nie jest problemem kosztowym a czasowym. Dzisiaj przyzwoitego campera można nabyć za 20 kilka tysięcy złotych - to koszt 3 wakacyjnych wyjazdów 4-osobowej rodziny a inwestycja na lata. Sęk w tym że aby się z niej cieszyć trzeba po prostu podróżować, miec na to czas i nie gonić. Dlatego 3/4 karawaniarzy to emeryci którym już do niczego nie spieszno. Wszyscy pozostali stwierdzają ze nie ma sensu wydawać 20 kilku-30 tyś zł na pojazd którym w roku max 2 tygodnie będziemy mieli czas gdzieś się przejechać i to nie za daleko bo trzeba na czas wrócić by dalej harować po 10-12h dziennie.
    odpowiedz
  • 15.12.15, 17:44:17

    ~trzeźwy realista

    ~Fxa napisał(a):
    Caravaning nie jest problemem kosztowym a czasowym. Dzisiaj przyzwoitego campera można nabyć za 20 kilka tysięcy złotych - to koszt 3 wakacyjnych wyjazdów 4-osobowej rodziny a inwestycja na lata. Sęk w tym że aby się z niej cieszyć trzeba po prostu podróżować, miec na to czas i nie gonić. Dlatego 3/4 karawaniarzy to emeryci którym już do niczego nie spieszno. Wszyscy pozostali stwierdzają ze nie ma sensu wydawać 20 kilku-30 tyś zł na pojazd którym w roku max 2 tygodnie będziemy mieli czas gdzieś się przejechać i to nie za daleko bo trzeba na czas wrócić by dalej harować po 10-12h dziennie.

    nie da się pogodzić dwóch spraw: przyzwoity kamper i 20 kilka tysięcy zł...
    odpowiedz
  • 23.02, 12:26:07

    ~Januszwwa

    czekam na czas, kiedy w Polsce wynajem kamperów będzie tak popularny jak na zachodzie - kampery są super!
    odpowiedz
  • 8.08, 10:14:12

    ~chcebardzo

    to jest moje marzenie :) ale jeszcze nie teraz... póki co urlopy za krótkie, czasu za mało itd... ale w przyszłości koniecznie chce taką furkę i jeszcze sobie powiesz zapach lemonowy, o taki http://k2.com.pl/produkty/k2-creo-brown-lemon?utm_source=b2cms&utm_medium=wu i będzie jak w raju :)
    odpowiedz