Torebki Batycki: luksus po polsku
Styl Życia Styl Torebki Batycki: luksus po polsku

Torebki Batycki: luksus po polsku

Torebki Batycki: luksus po polsku
[fot: Batycki archiwum]

Bożenie Batyckiej udała się rzecz niezwykła - przekonała wpływowe Polki, że posiadanie torebki Batycki to taki sam luksus jak posiadanie torebki Louis Vuitton czy Prada. Małą firmę rodzinną, istniejącą od 1948 roku, przekształciła w prężne przedsiębiorstwo, a markę Batycki wyniosła na piedestały najbardziej luksusowych marek, które dla polskiego klienta, stoją na tej samej półce co Armani, Gucci, czy Manolo Blahnik. Jej znakiem rozpoznawczym jest bursztyn - to właśnie złoto Bałtyku zdobi proste torebki Batycki. Ten pomysł spodobał się w Nowym Jorku, Londynie, Mediolanie, Paryżu i Berlinie, bowiem i tam jej torebki świetnie się sprzedają.

Platine.pl: Czym dla Pani jest luksus?

Bożena Batycka, projektantka: Luksus to możliwość dysponowania własnym czasem, pewien rodzaj swobody życiowej, który wynika z dobrej organizacji i z tego, że realizuję wyznaczone sobie cele. Kiedyś wyobrażałam sobie luksus jako dostatek, jego symbolami były brylanty, futro z norek i wspaniały szampan. Ale wraz z upływem lat to pojęcie zmieniło charakter.

Znudziły się Pani futra, brylanty i szampan?

Przestały mieć takie znaczenie. Nadal luksusowe przedmioty nie są mi obojętne, lubię otaczać się pięknem, natomiast moje poczucie luksusu nie wynika z samego faktu posiadania. To jak definiujemy luksus zmienia się, zależy od naszych potrzeb i dojrzałości. Jestem minimalistką.

Widać to w torebkach Batycki.

Tak, z czasem zdałam sobie sprawę, że nie lubię nadmiernej dekoracyjności. Ta świadomość bardzo ułatwiła mi projektowanie. Lubię czystą formę - najważniejsza jest dla mnie bryła, kształt, który może mieć nieskończoną liczbę interpretacji, w zależności od tego jakiej skóry lub technologii użyjemy do jej wykonania.

Czuje się Pani bardziej projektantką, czy bizneswoman?

Projektantką. Wiele osób myśli, że projektowanie to jest jakiś bolesny proces twórczy, przesiadywanie godzinami przy biurku. A tak nie jest. Dla mnie większym problemem jest wyselekcjonowanie spośród wszystkich pomysłów, które mi przychodzą do głowy, tych kilkunastu, które stworzą wspaniałą kolekcję.

Nie sztuką jest zrobić wiele torebek, sztuką jest zrobić kilka doskonałych fasonów. Żeby być naprawdę dobrym projektantem trzeba znać od podszewki materię z jaką się pracuje. Projektowanie torebek to praca rzemieślnicza, rysunek jest tylko pewną ideą, której trzeba nadać wymiar materialny.

Jako projektantka narodziła się Pani późno. Skąd nagle, w wieku 40 lat, pomysł, by zacząć zajmować się biznesem?

Przez 20 lat swojego życia byłam kobietą domową. Bardzo pięknie spędzałam czas wychowując synów, prowadząc dom, taki zadbany, pachnący ciastem. W pewnym momencie jednak dzieci dorosły na tyle, że potrzebowały więcej przestrzeni, innego rodzaju opieki. Wówczas poczułam wielką siłę twórczą i zdałam sobie sprawę, że chcę coś zmienić wokół siebie. Wtedy zakiełkowała we mnie myśl, że chcę spełnić się zawodowo.

I tak z dnia na dzień z Pani domu zamieniła się Pani w bizneswoman?

Długo szukałam pomysłu na siebie, on nie przyszedł od razu. Nie miałam sprecyzowanego planu co chcę robić, ale wierzyłam, że znajdę swój cel. Pamiętam jak zazdrościłam wtedy ludziom, którzy pracowali, że są tacy zajęci, że telefon im dzwoni bez przerwy, że notes cały zapisany i myślałam sobie, że też bym tak chciała. I stało się tak, jak sobie wymarzyłam.

Firma istniała od 1948 roku i 1989 rok był dla niej przełomowym momentem. I ja ten moment dostrzegałam. Wiedziałam, że albo coś zrobimy, by firma poradziła sobie w zupełnie nowych realiach, albo zakład upadnie. A ponieważ byłam bardzo z nią związana, urzekała mnie jej historia i tradycja, postanowiłam się nią zająć. I wtedy zaczął się najbardziej szalony okres w moim życiu. Praca po nocach, ciągły brak czasu, aktywność na najwyższych obrotach. Poddałam się temu zupełnie.

Skąd pomysł, by postawić na dobra luksusowe?

Zawsze lubiłam to co wysmakowane, oryginalne, eleganckie, wyjątkowe. Nie chciałam produkować byle jakich produktów na masową skalę po to tylko, by zarabiać pieniądze. Postawiliśmy na małe serie, wyszukany design, światowe trendy. Może prościej i taniej było zlecać szycie naszych torebek w Chinach, ale to kłóciło się z filozofią firmy.

Wszystko szyjemy tu na miejscu, w gdańskiej fabryce, i to daje nam możliwość codziennego ulepszania i uszlachetniania produktu. To jest bezustanne inwestowanie w to, żeby każdy detal był idealny. Nasza firma to nie fabryka, lecz manufaktura, mnóstwo rzeczy wykonuje się ręcznie – to są krótkie, bardzo przemyślane serie.

Wieczorek z szampanem u Batyckiej - to wystarczy zamiast reklamy?

Luksus to nie są rzeczy, które się spotyka na każdym kroku, to są rzeczy do których się dociera z pewnym wysiłkiem. Luksus nie powinien być nachalny, oczywisty, w zasięgu ręki. Ciekawsze są emocjonalne spotkania, budowanie silnych relacji i więzi z klientami. Jeśli to uznać za działania marketingowe, to jest marketing, który płynie z wnętrza człowieka, prosto z serca.

A bursztyn?

Bursztyn to nasz znak rozpoznawczy. W 2000 roku zrozumiałam, że istnieje dużo pięknych marek, których design i jakość wykonania jest znakomita, ale to też nie wystarczy. Musi być coś jeszcze, co doda marce charakteru, odróżni ją od innych.

Chciałam znaleźć wyróżnik, który będzie podkreślał odrębność i wyjątkowość moich torebek. Bursztyn otacza mnie od urodzenia, mieszkam w Gdyni, fabrykę mam w Gdańsku, bursztyn towarzyszył mi od dawna w postaci wyszukanej kolii bursztynowej. Idea bursztynowa stała się początkiem świadomego budowania wizerunku.

W ten sposób do materii, która miała już znamiona elegancji i szlachetności został dodany duch. Moje torebki zyskały tożsamość. To było to brakujące ogniwo.

Czy to wyraz takiego modowego patriotyzmu?

To jest afirmacja miejsca, z którego pochodzę.

Jak określiłaby Pani swoją rolę w firmie dzisiaj?

Patrzę na firmę jak na moje trzecie dorosłe dziecko. Ona osiągnęła już taki rodzaj dojrzałości, że nie potrzebuje mnie w takim stopniu jak na początku, w czasie jej rozbudowywania. Pracuje tu obecnie około 100 osób, większość z nich to kobiety - młode, ambitne, inteligentne, ogarnięte tą samą pasją, która mi towarzyszy. W coraz mniejszym stopniu odpowiadam za dzisiejsze zarządzanie.

Dzisiaj, po tylu latach spędzonych w firmie, ponownie poszukuję zmian. Od ośmiu lat intensywnie uprawiam jogę, uczę się chińskiego, podróżuję. Poszukuję harmonii. Joga jest pewnym rodzajem zadumy nad światem, podróżą w głąb siebie. Osiągając równowagę i spokój, rozwijam intuicję, która jest bardzo potrzebna przy prowadzeniu interesów.

Tagi:

moda

marki luksusowe

torebki

galanteria

projektantka

batycki

bożena batycka

polskie marki luksusowe

SKOMENTUJ

Podpis:   
Podaj trzeci znak kodu g8MEf
KOMENTARZE
  • 9.12.10, 12:39:36

    ~Gość

    Joga to już dosyć wyświechtany sposób na poszukiwanie harmonii. Co innego nauka chińskiego, to jest coś! Ciekawe jak to pani Batyckiej wychodzi?
    odpowiedz
  • 9.12.10, 23:29:53

    ~Gość

    Nosz kurde, lepszego grafika od Photoshopa musi Pani zatrudnić bo ten blur na twarzy mnie na podłogę z fotela zrzucił....
    odpowiedz
  • 14.12.10, 20:10:03

    ~Gość

    bardzo niesmaczne te komentarze, wrecz podle! dlaczego tyle zawisci u ludzi?
    odpowiedz
  • 14.12.10, 20:12:48

    ~Gość

    Z photoshopem czy bez, sadze ze super wyglada, a z torebka Batycki zjezdzilam pol swiata i otrzymywalam mnostwo komplementow!
    odpowiedz
  • 4.02.11, 14:30:35

    ~Gość

    w każdym wywiadzie te same frazesy - mało - ona wciąż siebie cytuje.
    odpowiedz
  • 22.02.11, 01:59:26

    kisiel150

    Nie tylko Batycki produkuje luksusowe polskie torebki i aż wstyd mi się z tą wiedzą tu pokazywać, bo przecież mężczyzna nie powinien interesować się modom i te wszystkie inne stereotypy...
    odpowiedz
  • 4.10.12, 16:04:35

    ~ MARIA

    TOREBKI AJTNER SĄ O KLASĘ LEPSZE, POD KAŻDYM WZGLĘDEM
    odpowiedz
  • 4.04, 19:50:11

    ~Kiwi55

    to poszukiwanie harmonii, rozwijanie intuicji, podroz w glab siebie przy pomocy jogi, podrozy i nauki chinskiego zaprowadzily te idiotke na skraj ruiny. jak sie jest odpowiedzialnym za firme to sie pilnuje rachunkow, bilansu, ZUS-u i zeby pracownicy dostawali swoje wynagrodzenie na czas, a bujanie w oblokach zostawia marzycielom
    odpowiedz
  • 6.07, 14:12:57

    ~mia28

    nie wiem czy znacie, ja ostatnio znalazłam fajny sklep zeskory.com, szybka przesyłka a mają naprawdę sporo torebek plus portfele, paski. Spory wybór i naprawdę dobre ceny
    odpowiedz