Dante Cinque, dyrektor generalny Ferrari Polska uważa, że dziurawe drogi nie są problemem dla pasjonatów włoskiej marki, a Porsche to dla niej żadna konkurencja.
Według raportu KPMG na temat dóbr luksusowych, Polacy uznają za luksusowe takie marki samochodów jak BMW, Mercedes, Audi czy Volvo. Czy to jest według Pana luksus?
Wszystko zależy dla kogo. Jeśli mówimy ogólnie, luksus to nie Audi, to nie Mercedes, nie BMW. Luksus to posiadanie domu w Hiszpanii czy Włoszech i apartamentu w Nowym Jorku. Jeżeli mówimy o samochodach, luksus to Ferrari, Rolls Royce. Chociaż ja zawsze powtarzam, że Ferrari ma mało wspólnego z luksusem.
Jak to?
Bo to jest pasja.
Ale jednak Ferrari kosztuje tyle, że z powodzeniem można nazwać je autem luksusowym.
Dla pewnej grupy - być może. Jednak dla tych, którzy Ferrari kupują, to nie jest luksus. Często ludzie kupują rzeczy ekskluzywne na pokaz. Ten, kto kupuje Ferrari, kupuje je dla siebie. Nie każdy jest w stanie je docenić.
Co to oznacza?
Pół godziny temu rozmawiałem z moim rodakiem, który pracuje tutaj w Polsce. Opowiadał mi, jakie miał wrażenia, kiedy klika dni temu przejechał się Ferrari. Mówił, że czuł tę moc w brzuchu. Trudno to wytłumaczyć słowami, ale widzę to po reakcjach moich klientów. Często nigdy wcześniej nie jechali Ferrari, a po jednej jeździe od razu zamawiają samochód. Ferrari daje coś, czego żaden inny samochód nie jest w stanie podarować.
Salon w Warszawie działa już rok. Było warto? Przy jakiej liczbie sprzedanych samochodów można mówić o sukcesie?
Liczb nie mogę podać, ale w siedzibie Ferrari, w Maranello, są zadowoleni. Warto podkreślić, że w 2010 roku Warszawa była najlepszym dealerem marki na świecie, jeżeli chodzi o poziom wyposażenia samochodów. W tym roku spadliśmy na trzecią pozycję, ale zaczynamy te straty odrabiać. To oznacza, że Polacy, którzy kupują Ferrari, nie oszczędzają. Korzystają ze wszystkich opcji, wszystkich personalizacji.
Czy to takie nietypowe? Ile dopłacają za te dodatki?
Podam tylko przykład: w piątek robiliśmy samochód, który normalnie kosztuje 277 tysięcy euro. Po personalizacjach kosztował 398 tysięcy.
A jak Polska wypada na tle państw regionu, jeśli chodzi o sprzedaż aut luksusowych?
Mogę mówić tylko o Ferrari. Jest bardzo dobrze. Kupujemy na pewno więcej niż Ukraińcy, Węgrzy, Rumuni. Jesteśmy mniej więcej na poziomie Czech, tylko proszę zauważyć, że w Czechach Ferrari jest obecne już od 6 lat. Ale ja nie patrzę na innych, patrzę tylko na rozwój. Proszę nie zapominać, że Polska jest bardzo duża, a my jesteśmy tylko w Warszawie.
NA DRUGIEJ STRONIE PRZECZYTASZ JAKIM
SAMOCHODEM JEŹDZI SZEF FERRARI POLSKA
~Gość
hahahahah, nie ma czegoś takiego jak używane ferrari, jest nowy właściciel , hahahaha, nie ma czegoś takiego jak używana bielizna, jest tylko nowy właściciel - równie dobre porównanie, jeśli samochód to ma byc coś bardzo osobistego
~Gość
~Gość
~Gość
Cytat;
"My nie sprzedajemy samochodów"
Tylko wciskamy ludziom kit!
Cytat;
"Porsche rzeczywiście sprzedaje więcej, ale mają bardzo szeroką gamę i o wiele niższe ceny."
Czyli są lepsi ?
~Gość
~Gość
~Gość
~Gość
~Gość 77.254.197.* napisał(a):Cytat;
"My nie sprzedajemy samochodów"
Tylko wciskamy ludziom kit!
No wiesz jeżeli sprzedaż Ferrari to jest sprzedawanie ludziom kitu... To jaka sprzedaż jest czymś wyjątkowym?
~Gość 77.254.197.* napisał(a):Cytat;
"Porsche rzeczywiście sprzedaje więcej, ale mają bardzo szeroką gamę i o wiele niższe ceny."
Czyli są lepsi ?
No wiesz lecąc Twoim tokiem rozumowania... Fiat ma większa sprzedaż niż ferrari i porsche razem wzięci, czyli to jest marka która jest najlepsza i jazda fiatem jest poezją?
No nie zgodzę się, Fiat to też Ferrari, już bardziej pasowałaby Skoda lub VW ulubiony pojazd polaków
~KubKubaKuba
~ydk2
~Gość 85.222.44.* napisał(a):hahahahah, nie ma czegoś takiego jak używane ferrari, jest nowy właściciel , hahahaha, nie ma czegoś takiego jak używana bielizna, jest tylko nowy właściciel - równie dobre porównanie, jeśli samochód to ma byc coś bardzo osobistego
Oczywiście nic nie zrozumiałes dziecko. Chodzi o to, że samochód jest tu stawiany na równym poziomie z człowiekiem. Albo i na wyższym. To tak jakby ferrari zmieniało sobie właścicieli, a nie na odwrót - właściciele handlowali autami.