Jest ich niemal sześć tysięcy, filmy dostają do domu, głosują korespondencyjnie, a czas od grudnia do połowy listopada spędzają na luksusowych bankietach, organizowanych przez producentów filmowych. A potem decydują o tym, kto dostanie Oscara.
(Na zdjęciu Board of Governors, czyli Komisja Zarządzających Akademii Filmowej)
Ale bycie członkiem Akademii nie gwarantuje miejsca siedzącego podczas gali wręczenia Oscarów. - Zaproszenia są losowane, ale sala przygotowana na uroczystość wręczenia na tyle duża ze na ogół wszyscy chętni członkowie Akademii mogą w niej uczestniczyć - mówi Allan Starski, polski scenograf.
Prestiż nie dla wszystkich
Za bycie członkiem Akademii Filmowej nikt nie płaci. Co więcej - będąc nim trzeba uiszczać opłatę członkowską w wysokości 100 dolarów rocznie. Amerykańska Akademia Filmowa to organizacja charytatywna, która utrzymuje się ze składek członkowskich, sprzedaży praw do emisji ceremonii rozdania Oscarów oraz z wynajmu Kodak Theatre.

Allan Starski
fot. EAST NEWSW swoich szeregach ma 5 700 osób. Są do niej zapraszani wszyscy nominowani oraz laureaci nagród. - Mogą z zaproszenia nie skorzystać, choć rzadko kto to robi. Bycie członkiem Akademii to ogromny prestiż i wyraz uznania - tłumaczy Allan Starski, polski scenarzysta, laureat Oscara w 1993 roku za scenografię do filmu Lista Schindlera Stevena Spielberga.
Oprócz nominowanych i laureatów, członkiem może zostać każda osoba zasłużona dla przemysłu filmowego, która zdobędzie najpierw akceptację komisji zajmującej się jego dziedziną - Akademia jest bowiem podzielona na 15 sekcji według zawodu, a potem dwie rekomendacje Komisji Zarządzających - Board of Governors (na zdjęciu).
Bycie członkiem Akademii to prestiż, choć nie dla wszystkich. Pomimo członkostwa, w związku z otrzymaniem Oscara za całokształt twórczości w 2000 roku, w jej działalność zupełnie nie angażuje się Andrzej Wajda. - Pan Andrzej Wajda w ogóle nie jest zainteresowany Oscarami. Ostatnio to już nawet poczta z Akademii przestała do niego przychodzić - mówi Monika Lang, asystentka reżysera.

Jerzy Skolimowski
fot. EastNewsAle bycie członkiem Akademii daje różne korzyści. - Nawet w kinie nie bywam, bo dostaję filmy do domu - mówi w rozmowie z Platine.pl Jerzy Skolimowski, członek Amerykańskiej Akademii Filmowej. Choć, jak podkreśla, tegoroczne Oscary zupełnie go nie interesują. - Pracuję nad nowym projektem, nie chcę się od niego odrywać, nic innego mnie w tej chwili nie zajmuje - podkreśla.
Lobby producentów
Jakie jeszcze korzyści daje członkostwo w tym luksusowym klubie? Sezon oscarowy to impreza za imprezą. - Członkowie Akademii oglądają filmy na specjalnie organizowanych dla nich pokazach w Los Angeles i Nowym Jorku - mówi Allan Starski.
To nie Akademia odpowiedzialna jest za organizację tych pokazów, lecz producenci filmowi. Przed zeszłoroczną ceremonią wręczenia nagród producenci filmu Social Network urządzili 11 godzinną imprezę w jednym z najdroższych i najmodniejszych klubów w Hollywood - Spago. Zaproszeni byli głównie członkowie Akademii. Hollywood Reporter wyliczył koszty jej organizacji na 2 miliony dolarów.
Jedną z największych imprez promujących film Jak zostać królem urządziła Arianna Huffington, w swoim domu w LA. Na imprezie bawiła się cała ekipa filmowa - David Seidler, Colin Firth, Helena Bonham Carter, Tom Hooper - i mnóstwo gości, w tym członkowie Akademii - Sharon Stone, Mickey Rooney, Oliver Stone, Francis Fisher, Maria Bello, Tracey Ullman czy Jane Lynch. Lał się szampan Moet Chandon, a goście opuścili dom z torebkami od Cartiera.
NA DRUGIEJ STRONIE CZYTAJ DLA KOGO SPECJALNĄ IMPREZĘ URZĄDZIŁA JULIA ROBERTS