Najbogatszy Francuz chce być Belgiem, zostanie rycerzem
Finanse & Nieruchomości Finanse Najbogatszy Francuz chce być Belgiem, zostanie rycerzem

Najbogatszy Francuz chce być Belgiem, zostanie rycerzem

Najbogatszy Francuz chce być Belgiem, zostanie rycerzem
[fot: Jean-Paul Guilloteau/Reporter]

- Nie chodzi o podatki!- tłumaczył się Bernard Arnault we wrześniu tego roku ze swoich planów przyjęcia obywatelstwa Belgii. Niemożliwe! – dziwiła się francuska prasa, bo zaledwie kilka dni wcześniej nowy prezydent Francois Hollande ogłosił plan wprowadzenia 75 proc. podatku od najbogatszych (ten sam, przed którym do Belgii kilka dni temu uciekł aktor Gerard Depardieu). Lewicowy Liberation nie omieszkał nawet nazwać właściciela koncernu Louis Vuitton Moet Hennessy (LVMH) bogatym głupkiem, za co ten odwdzięczył się pozwem sądowym.

Chodziło o wielkie zdjęcie Arnaulta na pierwszej stronie dziennika, podpisane: Spadaj, bogaty głupku (fr. Casse-toi, riche con!). Niewyszukany tekst nawiązywał do wcześniejszego wyczynu Nicolasa Sarkozy'ego, który w podobnych słowach (Spadaj, biedny głupku!) odezwał się do farmera, który nie chciał uścisnąć mu dłoni na krajowych targach rolniczych. Nawiązanie nieprzypadkowe, bo szef LVHM bardzo lubi byłego prezydenta Francji (był świadkiem na jego ślubie z Cecilią Ciganer-Albeniz), czego nie można powiedzieć o - reprezentowanych przez Hollande'a - socjalistach.

W 1981 roku, kiedy wybory wygrał Francois Mitterand, Arnault na trzy lata wyniósł się do USA i powrócił do ojczyzny dopiero, gdy rządząca partia socjalistyczna przeszła na nieco konserwatywniejszy kurs gospodarczy. Jednak za pomysł z Belgią i rzekomą próbę pozbawienia Francji swoich podatków, najbogatszemu Francuzowi oberwało się również od prawicy, z radykalną Marine le Pen na czele.

Stajnia Bernarda

Ma on od czego płacić te podatki, o które boją się francuscy politycy. Osobisty majątek Arnaulta, czwartego na liście najbogatszych ludzi świata, szacowany jest przez Forbes na 41 miliardów dolarów. Jego imperium to aż 60 luksusowych marek, od ekskluzywnej mody spod znaku Louis Vuitton i Diora po najsłynniejsze alkohole, koniak Hennesy i szampan Dom Perignon. W stajni Arnaulta znajdują się jednak również mniej prestiżowe firmy. Francuz jest między innymi udziałowcem sieci supermarketów Carrefour, których zakup pięć lat temu w znacznej mierze powiększył jego majątek. W ubiegłym roku obroty koncernu wzrosły o 12 procent (czyli o 20 mld euro) a zysk wyniósł 4 mld euro. To zasługa rekordowej sprzedaży Louis Vuitton i udanego zakupu marki jubilerskiej Bulgari. Dobrej passie Arnaulta nie zaszkodziło nawet to, że dziś Carrefour jest wart miliard euro mniej niż przed rokiem.


fot.Briquet-Gorassini-Gouhier-Guibbaud-Nebinger-Orban
/ABACA/EAST NEW
Zacznijmy jednak od początku, czyli od roku 1985. To wtedy Arnault, który dopiero co wrócił z USA, zakupił słynną markę Christian Dior. Dwa lata później wykorzystał konflikt między szefami koncernów Moët Hennessy i Louis Vuitton, by przejąć firmy i dać początek kolektywowi luksusowych marek LVMH, który dziś zatrudnia około 100 tysięcy pracowników. Arnault zawsze potrafił korzystać z nadarzających się okazji, ale jego biznesowy zmysł nie zawsze był tak genialny.

Bernard Arnault nie wziął się znikąd. Pochodzi z bardzo bogatej rodziny i nigdy nie musiał ani ciężko pracować, ani ryzykować na giełdzie. Pieniądze na kolejne inwestycje po prostu miał. Przez kilka pierwszych lat kariery w biznesie pracował w rodzinnych firmach, w tym w stworzonej przez jego ojca spółce developerskiej Ferret-Savinel (dziś firma zajmuje się robotami drogowymi). W 1981 roku, gdy wyemigrował do USA, zajmował się m.in. budową i sprzedażą luksusowych osiedli na Florydzie w filii rodzinnej firmy, ale interesy za wielką wodą nie szły za dobrze. Arnault swoje niepowodzenia zrzucał na fakt, że nie mógł zdobyć akceptacji w USA, ponieważ nie skończył tam studiów.

Jak młody deweloper, który uciekł do Stanów przed socjalistami, a potem wrócił z podkulonym ogonem, stał się potentatem tekstylnym? Z pomocą rządu (tak, to wciąż ten sam rząd Mitteranda, przez który opuścił Francję) i burmistrza miasta Lille. To dzięki temu poparciu, mógł zakupić pozostałości upadłej firmy włókienniczej Boussac, do której należały marki Christian Dior i Le Bon Marche, a ten interes wydał mu się potencjalnie bardzo intratny. Miał rację.

Będzie rycerzem, nie wie kim jest Keith Richards

Podobno Arnault nie wiedział, jak nazywa się gitarzysta Rolling Stones aż do momentu, gdy syn podsunął mu pomysł, by zatrudnić Richardsa do kampanii reklamowej walizek Louis Vouitton. W ubiegłym roku! Zaskakujące, jak na człowieka urodzonego w 1949 roku, którego młodość przypadła na lata 60. Jednak najbogatszy Francuz nie podzielał zainteresowań rówieśników i od najmłodszych lat, zamiast w rock and rollu, gustował w muzyce klasycznej. Jest wykształconym pianistą, który uwielbia Chopina. Do tego gra w tenisa, ma słabość do starych win oraz koniaków i kolekcjonuje sztukę. Sponsoruje wystawy malarstwa Picassa i Warhola. Dzięki temu wszystkiemu Arnault stworzył wokół siebie otoczkę klasy i wyrafinowania, co w branży luksusowej ma niemałe znaczenie. Wizerunkowe.


Bernard Arnault z Karlem Lagerfeldem
ot.AP/Fotolink/East News
Wilk w kaszmirze
, jak nazywany jest Bernard Arnault, przyjaźni się ze swoimi projektantami, którzy uważają, że miliarder wyjątkowo dobrze rozumie świat mody. Odpłaca się im, nazywając Karla Lagerfelda czy Marca Jacobsa geniuszami i pozwala im na ogromną swobodę twórczą. To on stoi za sukcesem Johna Galiano, który przyszedł do niego jako zupełnie nieznany projektant i dostał szansę na wielką karierą, którą sprawnie wykorzystał (i równie sprawnie zaprzepaścił rasistowskim incydentem, ale to już zupełnie inna historia).

Opinia arbitra stylu i znawcy elegancji, którą cieszy się najbogatszy Francuz, w tym biznesie się przydaje. W dodatku Arnault uchodzi de facto za ambasadora francuskiej kultury, a jego zasługi dla kraju zostały nagrodzone Legią Honorową. Teraz docenić chcą go również Brytyjczycy. Francuz ma wkrótce otrzymać tytuł Rycerza Komandora Orderu Imperium Brytyjskiego za zasługi dla biznesu w Wielkiej Brytanii (wcześniej królowa przyznała go m.in. Billowi Gatesowi).

 


Karl Lagerfeld, Bernard Arnault z żoną Helene, Jaime de Marichalar podczas prezentacji kolekcji męskiej Christiana Diora SS 2012 w Paryżu, fot. Abaca/EAST NEWS

Luksus i podatki

Afera z belgijskim obywatelstwem raczej nie będzie wielkim uszczerbkiem na tym nienagannym wizerunku. Tak, jak nie zaszkodził mu skandal sprzed kilku lat, kiedy to sfinansował pobyt w Paryżu córce Tony'ego Blaira w czasie jej studiów we Francji.


fot. Ed Alcock /eyevine/EAST NEWS
Arnault zapowiada, że będzie płacić ogromny podatek Hollande'a. Zapewnia też, że chce być obywatelem Belgii, by łatwiej tam inwestować. Są jednak tacy, dla których to niewystarczający argument. Według agencji Bloomberg, firmy inwestycyjne powiązane z koncernem Arnaulta, posiadają w Belgii aktywa o wartości 4 mld euro (LVHM ma w Belgii swoiste centrum finansowe już od 2008 roku), jednak brukselska prasa, ustami przedstawicieli tamtejszej Robotniczej Partii Belgii, nie omieszkała wyciągnąć na światło dzienne faktu, że te 12 spółek i jedna fundacja zatrudniają zaledwie siedem osób i mieszczą się w jednym budynku. W dodatku, belgijskie władze podkreślają, że obywatelstwo tego kraju nie da mu żadnych dodatkowych korzyści, bo już teraz może ubiegać się o niższe podatki od swoich inwestycji.

Nie z takich jednak opresji jednak Arnault wychodził obronną ręką. Udało mu się przetrwać z luksusowymi markami w czasach kryzysu, nie tracąc nic a nic na prestiżu. Wręcz przeciwnie, zyski LVHM rosną w zawrotnym tempie (22 proc. w ostatnim roku). Bo, co jak co, ale na luksusie Arnault się zna. Mogło mu nie wyjść w sieci (serwis boo.com, w który zainwestował pod koniec lat 90., okazał się jedną z największych katastrof internetowej bańki z 2000 roku) , mógł stracić na zakupie domu aukcyjnego (w 1999 r. kupił Phillips Auction House, który kilka lat później sprzedał ze stratą), ale do ekskluzywnej mody zawsze miał nosa.

Bernard Arnault - człowiek rodzinny
Jest właścicielem takich marek, jak: Louis Vuitton, Dior, DFS, Donna Karan, Céline, Kenzo, Guerlain, Fendi, Tag Heuer, Zenith. Działa też w branży turystycznej i jest właścicielem stoczni produkującej jachty. W jego osobistym majątku znajdują się m.in. prywatna wyspa Indigo Island na Bahamach oraz hotel Cheval Blanc w kurorcie Courchevel. Był dwukrotnie żonaty i ma pięcioro dzieci. Dwoje z nich, Delphine i Antoine, pracuj e w grupie LVMH. Jego obecna, druga żona Hélène Mercier jest pianistką. Arnault bardzo dba o wizerunek dobrego ojca rodziny oraz podkreśla, że w sprawach mody kieruje się także opinią żony.

 

Czytaj w Platine.pl
Nauczyciele milionerzy? To możliwe
Małgorzata i Andrzej Oleksikowie rządzą na dolnośląskim rynku dóbr luksusowych. I znaleźli nietypowy sposób na promocję swoich marek.
Amerykański medalista twarzą Louis Vuitton
Torby podróżne Louis Vuitton reklamowało wcześniej wiele gwiazd, także uznani sportowcy - Andre Agassi i Steffi Graff. Teraz dołączył do nich amerykański pływak.
Tego u Louis Vuitton nie było!
Najnowsza kolekcja Louis Vuitton powstała we współpracy z uznaną japońską artystką, Yayoi Kusama.
Podają tu popcorn z białymi truflami. Zobacz
Luksusowy koncern rozpoczął rozbudowę sieci hoteli od kameralnego ośrodka White 1921 w Saint Tropez, gdzie goście będą mogli się napić blisko stuletniego szampana i zjeść popcorn z białymi truflami.
Tagi:

moda

louis vuitton

lvmh

bernard arnault

SKOMENTUJ

Podpis:   
Podaj pierwszy znak kodu Dutai
KOMENTARZE
  • 17.12.12, 08:59:43

    ~TomKs1

    Mięczaki ci Francuzi (Depardieu też)! 75% podatku to szczeniak. Astrid Lindgren (ta od Pipi Langstrum) musiała zapłacić kiedyś 103%.
    odpowiedz
  • 21.12.12, 21:58:10

    mieczman

    Większość "naszych salonowców" jest już za granicą mając kraj zwyczajnie w dupie! A jaki mają "szacun", że hey? Rząd odbije sobie na społeczeństwie, spuszczając opornych na bruk /autostrady/ lub zieloną trawkę /zielona wyspa/, przecież sam spuścił miliardy euro bez obrotu do mendelbanku w usraelu! naród się cieszy i życzy!
    odpowiedz
  • 22.12.12, 07:13:24

    ~ertt

    madry facet ,podatki sie omija bo to rabunek a 75% to juz czyste sk...
    odpowiedz
  • 23.12.12, 13:44:48

    ~Jakie tam platine, phi ....

    Ta cała nagonka medialna jest po to żeby pokazać społeczeństwu jak to "bogatym" władza przykręca śrubę. Tymczasem naprawdę za podwyżki podatków zapłacą biedni i klasa średnia (im też dowalono nową stawkę a są liczni i nie wyjadą), nie zaś paru "bogaczy" którzy i tak zawczasu uciekli. A strzyżeni frajerzy jeszcze w ślepej zazdrości przyklaskują :P
    odpowiedz
  • 31.12.12, 17:07:58

    ~HuntK

    Nic dziwnego - nie od dziś wiadomo, że podatek dochodowy został wynaleziony przez bogatych, żeby skutecznie zniewalać masy, a bogaty zawsze jakoś sobie poradzi... Czy wiesz, że w Polsce ze swojego wynagrodzenia (koszt pracodawcy) dostajesz jedynie 59%? A z tego jeszcze zawsze płacisz VAT i szereg innych podatków. Toż to prawie niewolnictwo!
    odpowiedz
  • 18.01.13, 15:43:02

    ~ersdfgsd

    polecam wszystkim bezplatna ksiazke Anonymous, ktora wpadla mi w rece a dotyczaca calej przegnitej polski i zydowsko-amerykanskiego kapitalizmu, polecam wszystkim, do pobrania:

    http://www.sendspace.pl/file/634a1fa81b1094c581922fa

    czasem troche chyba autora ponosi, jednak daje do myslenia, powinien przeczytac ja kazdy od deski do deski, szczegolnie leming, przekazujcie dalej, chociaz tyle mozemy zrobic w drodze ich uswiadomienia...
    dla ludzi inteligentnych o otwartych umyslach.
    odpowiedz
  • 4.03.13, 11:01:31

    ~podatkowy

    jeszcze chwila i polacy też wszyscy będa mieszkać w Belgii...
    odpowiedz