Ministerstwo Dobrego Mydła zaczynało od miksera
Styl Życia Pasje Ministerstwo Dobrego Mydła zaczynało od miksera

Ministerstwo Dobrego Mydła zaczynało od miksera

Ministerstwo Dobrego Mydła zaczynało od miksera
Siostry Bieluń wytwarzają mydło w tradycyjny sposób. [fot: Fot. Pap Life]

Urszula i Anna Bieluń nie były zadowolone ze składu ulubionego mydła, dlatego postanowiły stworzyć własny produkt. Przepis znalazły w internecie, składniki wymieszały mikserem, a masę wlały do kartonu po mleku. Teraz w Kamieniu Pomorskim prowadzą prężnie działającą rodzinną mydlarnię.

W jakich okolicznościach powołałyście do życia swoją mydlarnię, Ministerstwo Dobrego Mydła? Co skłoniło was do tego, by zaangażować się ten projekt?

Urszula Bieluń: Od lat interesowała nas tematyka ekologii. Obie lubiłyśmy również prace, dzięki którym własnymi rękoma powołujemy do życia coś namacalnego. Uważnie obserwowałyśmy rynek naturalnych kosmetyków i ze smutkiem zauważałyśmy, że w Polsce jest bardzo mało interesujących nas produktów.

Początkowo kupowałyśmy glicerynowe mydła krojone z bloku. Galerie oferowały takie mydełka w pseudoekologicznym anturażu, w związku, z czym wydawało nam się, że są to najlepszej jakości kosmetyki. Któregoś dnia postanowiłyśmy jednak sprawdzić skład naszych ulubionych mydeł. Poczułyśmy zawód. Okazały się one najzwyklejszym, pełnym chemii mydłem wyrabianym z prefabrykatu. Jednocześnie, ekologiczne kremy i balsamy do ciała kosztowały tyle, że nie było nas na nie stać.

Jak powstawały pierwsze mydła?

Anna Bieluń: To ja najpierw poświęciłam się nauce mydlarstwa. Później zaraziłam swoją pasją Ulę. Odkładanie pieniędzy na zakupy w zagranicznych księgarniach, z których przychodziły paczki pełne poradników, godziny spędzane z książkami i komputerowym słownikiem - początkowo trudno było zrozumieć fachową literaturę w obcym języku. Kilka udanych mydełek oliwnych, kilkadziesiąt mydlanych porażek, spalony blat kuchenny (do wyrabiania mydła używa się ługu - silnej zasady), stłuczone płytki w łazience rodziców, pęknięte dzbanki i coraz większe ilości olejów w domu.

Mieszkałam wtedy w niewielkiej kawalerce. Sadzałam swoich znajomych na beczkach z olejem palmowym. Z szafek wysypywały się garnki i narzędzia, kolejne dodatki i olejki eteryczne. Początkowo mydło było prezentem dla przyjaciół i znajomych, oni też byli pierwszymi recenzentami tych wyrobów.

Etap pierwszych eksperymentów macie już za sobą. W jaki sposób produkujecie teraz mydła?

Urszula Bieluń: Życie każdego z naszych mydeł rozpoczyna się na papierze. Właśnie dopracowujemy recepturę z miodem i zastanawiamy się nad wieloma kwestiami. Jakie oleje dadzą mydło delikatne, dobrze pieniące się, wydajne? Jakie oleje pozwolą nam na dłuższą pracę z mydłem, tak abyśmy zdążyły dodać do niego wszystkie składniki zanim stężeje? Jaką metodę wyrabiania należy wybrać, aby nie zniszczyć właściwości np. miodu?

Obliczenia, przesuwanie przecinków, szukanie surowców, które nie wywindują ceny mydła ponad ściśle określony przez nas limit. Podczas pierwszych prac myślimy również nad kształtem, kolorem i zapachem kostki. Jaka ma być? Kremowo-żółta z delikatnym tłoczeniem plastra miodu, czy może bursztynowa z prawdziwym woskowym plastrem na wierzchu? Jeśli wybieramy plaster, szykujemy próbną porcję i przez miesiąc trzymamy takie mydło na mydelniczce. Obserwujemy. Poprawiamy. Znów obserwujemy.


Siostry Bieluń wytwarzają mydło w tradycyjny sposób. Fot. PAP Life

Kiedy receptura jest już gotowa, jak wyglądają prace przy wytwarzaniu mydła?

Anna Bieluń: Pracujemy w sposób tradycyjny, w jaki mydło wytwarza się od lat. Podstawy chemii mówią, że mydło jest wynikiem reakcji słabego kwasu i silnej zasady. Po połączeniu tych dwóch składników zachodzi proces zmydlania. Kiedyś w Polsce do wyrobu mydła używało się tłuszczu zwierzęcego i wody o zasadowym odczynie, którą pozyskiwano zalewając popiół deszczówką.

My do wyrobu mydła używamy jedynie maseł roślinnych, a wodę z popiołami zastąpiłyśmy ługiem powstającym z połączenia laboratoryjnie produkowanego wodorotlenku sodu i wody. Wodorotlenek sodu jest stabilną substancją, która pozwala na precyzyjne odmierzanie, oferuje więc współczesnemu mydlarstwu gwarancję bezpieczeństwa gotowego produktu.

Co dalej?

Urszula Bieluń: Łączymy odpowiednią mieszaninę olejów i maseł z przygotowanym uprzednio ługiem sodowym, a następnie wzbogacamy mydło wybranymi dodatkami. Jest to proces powtarzalny i żmudny, w którym liczy się każdy czynnik - jakość wody używanej w produkcji, ściśle określone temperatury, tempo pracy. Setki godzin spędzonych w mydlarni sprawiają, że mydlarz oswaja swoje receptury, czuje je.

Gotową masę przelewamy do drewnianych forem, w których pozostaje przez jakiś czas, aby stężeć. Następnie wyjmujemy z nich mydła, kroimy je w odpowiednie kostki i układamy na rusztach specjalnych wózków, które z kolei umieszczamy w suszarni. Tam leżakują od miesiąca do dwóch, w zależności od receptury.

Wyschnięte kostki wędrują do pakowalni, osobnego pomieszczenia, w którym owijamy je w etykiety, opisując je numerem partii, datą produkcji i terminem przydatności do użycia. Aczkolwiek, mydło można używać nawet kilkadziesiąt lat od wytworzenia. Jest produktem lekko zasadowym, więc nie rozwijają się na nim bakterie. Z czasem jednak traci swój kolor i aromat.

Siostry Anna i Urszula Bieluń
Pochodzą z Kamienia Pomorskiego (woj. zachodniopomorskie). Pierwsza ma 28 lat, druga 20. Anna studiowała psychologię, pracowała jako dziennikarka i fotograf ślubny. Urszula dostała się na studia architektoniczne, teraz jest na urlopie dziekańskim. Dzięki dotacji z Unii Europejskiej spełniły marzenie o założeniu własnej mydlarni.
Czytaj w Platine.pl
Elżbieta II doceniła... spódniczkę mini
Nagrodzona projektantka ma na swym koncie również wynalazek damskich rajstop we wzorki, ściśle pasujących do reszty ubrania oraz damskich krótkich spodenek.
Polska medalistka uczyła się od dziadka
Zobacz, jakie ma rady dla początkujących w tym sporcie.
Piwo degustuje się "przyjemniej" niż wino
Chcąc je ocenić, trzeba je przełknąć - uważają piwoznawcy. Tylko tylna część języka jest w stanie ocenić intensywność oraz jakość goryczki.

Tagi:

ekologia

mydło

ekomydło

mydło ekologiczne

SKOMENTUJ

Podpis:   
Podaj trzeci znak kodu iVAzh
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Masz szansę rozpocząć ciekawą dyskusję.