Liechtenstein to nie raj podatkowy
Finanse & Nieruchomości Finanse Liechtenstein to nie raj podatkowy

Liechtenstein to nie raj podatkowy

1/2
Liechtenstein to nie raj podatkowy
[fot: Industrie und Finanzkontor Vaduz mat.pras.]

Jest kuzynem w drugiej linii panującego w Liechtensteinie księcia Jana II Adama, potomkiem jednego z najstarszych niemieckich rodów książęcych, obecnie jednej z najzamożniejszych rodzin w Europie. Jak to jest być księciem we współczesnym świecie?

Platine.pl: Powinnam się zwracać do księcia Wasza Wysokość?

Książę Michael von Liechtenstein: Nie, nie jestem Waszą Wysokością, może się Pani do mnie zwracać jak każdy, po imieniu.

Książę Michael von Liechtenstein: Członek niemieckiego rodu książęcego panującego w Księstwie Liechtenstein. Skończył studia MBA na uniwersytecie we Wiedniu. W latach 1978-1987 pracował w koncernie Nestle, w dziale kontrolingu, zarządzania finansami i audytu w kilku krajach Europy i w Afryce. W 1987 roku wrócił do Liechtensteinu i objął stanowisko dyrektora zarządzającego w firmie Industrie-und Finanzkontor Vaduz, która dziś jest jedną z największych firm finansowych w Liechtensteinie. Oprócz tego zasiada w zarządach kilku spółek z sektora finansowego oraz fundacji. Ale to że tytułuje się Pan księciem Liechtensteinu może wprawiać w zakłopotanie. No bo jak należy zwracać się do księcia?

To tylko tytuł, prościej tytułować się tak, niż gdybym miał wymieniać wszystkie swoje nazwiska.

A co mówi o tym etykieta?

Wasza Wysokość zwracamy się do panujących monarchów. Do panującego księcia mówimy Wasza Książęca Mość, ja nim nie jestem. Do księcia lub księżniczki nie będącego członkiem rodziny królewskiej - czyli także do mnie - mówi się Wasza Miłość (z ang. Your Grace) albo Mości Książę (z ang. My Lord Duke), ale na szczęście tych tytułów nie używamy w codziennych rozmowach, jedynie na piśmie lub w sytuacjach oficjalnych.

Jakie jest pokrewieństwo między Panem i panującym obecnie Janem II Adamem?

Nasi dziadkowie byli braćmi, więc jesteśmy kuzynami w drugiej linii. Cała nasza rodzina to książęta. Jesteśmy potomkami rodu książęcego, którego korzenie sięgają XII wieku. Pierwszy znany przedstawiciel rodziny von Liechtenstein, Hugo von Weikersdorf, żył właśnie wtedy. Ale dziś wcale nie czerpiemy z tego korzyści, żyjemy i pracujemy jak wszyscy inni, każdy na własny rachunek.

Liechtensteinowie należą do najzamożniejszych rodzin Europy, a książę Liechtensteinu to jeden z najbogatszych monarchów świata. Nie czerpiecie dziś korzyści z dóbr gromadzonych przez Pana rodzinę przez stulecia?

Zasadą w naszej rodzinie było zawsze to, żeby coś osiągnąć, a nie odziedziczyć. Majątek rodzinny przekazywany jest z ojca na najstarszego syna, którego obowiązkiem jest nim rozsądnie zarządzać, a nie trwonić, a to wymaga ogromnej pracy. Młodsi zawsze wiedzieli, że muszą pracować.

Ale z tym chyba nie problemu. W Liechtensteinie działa dziesięć książęcych firm. Znajdzie się praca dla każdego.

Znajdzie się tam także praca dla osób spoza rodziny. Poza tym dużo osób z naszej rodziny rozjechało się po świecie.

Pan wybrał karierę poza rodziną. Dlaczego?

Chciałem podróżować, mieszkać w różnych miejscach na świecie. Gdy skończyłem studia postanowiłem poszukać pracy w dużej, międzynarodowej firmie, bo wiedziałem, że taka praca może dawać możliwość podróżowania. Przez dziesięć lat pracowałem dla koncernu Nestle, zarówno w Europie, jak i Afryce.

Bycie księciem pomagało czy przeszkadzało?

Różnie z tym bywało. Na etapie poszukiwania pracy często spotykałem się z tym, że ludzie mnie z miejsca skreślali. Obawiali się, że z księciem będą kłopoty, że może jestem leniwy, że będę się wywyższał, myśleli, że może będę oczekiwał specjalnego traktowania. To była oczywiście nieprawda. W Nestle się udało. Pracowałem tam dziesięć lat.

Potem wrócił Pan do Liechtensteinu. Miło się mieszka w jednym z najbogatszych państw świata?

Jak dla mnie w ogóle fajnie jest mieszkać w Liechtensteinie i to nie ma wiele wspólnego z faktem, że jest to jedno z najbogatszych państw na świecie. To bardzo piękny kraj i nie to, że jest najbogatszy, decyduje o tym, że dobrze się tam mieszka.

Ale jest najbogatszy. Jak to się stało, że macie jeden z najwyższych w Europie PKB?

Myślę, że jest to spowodowane głównie tym, że byliśmy zawsze bardzo liberalnym krajem. Nieco ponad 60 lat temu zaczęliśmy budować bardzo wydajny przemysł wytwórczy i on się bardzo dobrze rozwinął. Jesteśmy najwyżej uprzemysłowionym krajem w Europie. Ponad 50 procent siły roboczej jest w produkcji.

Oczywiście, usługi finansowe także wspomogły bogacenie się Liechtensteinu, bo pomimo tego że Liechtenstein jest bardzo małym państewkiem, to dzięki temu liberalnemu podejściu bardzo rozwinął się u nas biznes.

NA DRUGIEJ STRONIE CZYTAJ, JAK TO MOŻLIWE, ŻE W KRAJU W KTÓRYM MIESZKA 35 TYSIĘCY OSÓB, ZAREJESTROWANYCH JEST 80 TYSIĘCY FIRM

Tagi:

raj podatkowy

private banking

liechtenstein

monarchia

książę

SKOMENTUJ

Podpis:   
Podaj czwarty znak kodu edsYe
KOMENTARZE
  • 18.06.12, 09:30:53

    ~sara565

    Biedny książę, wytykają go palcami, że bogaty i wpływowy
    odpowiedz
  • 21.06.12, 11:29:40

    ~osiaq

    safe HAVEN (nic wspólnego z niebem, tylko z przechowywaniem)
    odpowiedz
  • 21.06.12, 13:50:06

    ~bhjbuhbhb

    haven - przystań
    odpowiedz
  • 21.06.12, 23:22:10

    ~bylem i zylem

    takie idiotyczne pytania moze zadawac jedynie glupia baba z czasopism typu Gala. Lichtenstein jest bogaty i ma niskie podatki poniewaz jest monarchia a nie demokracja. Przeto nie ma rozbudowanej biurokracji oraz zyjacych z socjalu nierobow i kombinatorow.
    odpowiedz
  • 22.06.12, 23:21:07

    ~http://j.gs/1121598/tanki

    oj tam oj tam
    odpowiedz
  • 24.06.12, 11:16:09

    ~Żabojad

    książę to ma klavo jak choelra
    odpowiedz
  • 13.08.12, 08:37:07

    ~juber

    Raj podatkowy to np. Delaware. Mam tam spółkę LCC od 16 miesięcy. Radę mam jedną - uciekajcie z Polski. Tutaj czeka na was tylko kryzys, albo pewny upadek. Nic innego. W Delaware Polinvestor tak nam zoptymalizował podatki, że w zasadzie nasz jedyny koszt to 250 dolarów rocznie! Nie miesięcznie! W końcu znalazły się środki na rozwój firmy!
    odpowiedz
  • 3.07.13, 13:14:48

    ~oj tam oj tam

    do oj tam oj tam :

    przypominasz mi mopa dziecko raperskie.

    co do artykułu , trochę żal takie frazeologiczne głupoty czytać. każdy choć trochę rozeznany tu i tam wie, w jakich machlojach bankowych lichten* brał udział i kogo tamtejsze banki utrzymują w tajemnicy.
    to taka druga holandia , tylko w daleko bardziej zagmatwanym wydaniu.
    przejrzystość podatkowa ma się nijak do braku przejrzystości funkcjonowania banków, nad którymi nikt nie ma kontroli - nikt poza samą władzą. tam wszystko jest tajne.


    co do uprzemysłowienia - owszem, poziom wysoki , ale coś innego daje im przewagę -> specjalizacja.
    odpowiedz