10 lat więzienia, 150 tysięcy euro grzywny i zakaz ponownego ubiegania się o funkcje publiczne: taka kara grozi byłemu prezydentowi Francji Jacques’owi Chiracowi. Berlusconiemu grozi sześć lat więzienia oraz grzywna ze seks z nieletnimi. Ponadto przeciwnicy polityczni domagają się jego ustąpienia, ale Berlusconi nie ma zamiaru rezygnować. Czy to koniec epoki nietykalnych? Co i w jakich krajach zbyt długo uchodzi politykom płazem?
Tworzenie fikcyjnych etatów, sprzeniewierzanie środków publicznych, przyjmowanie łapówek i nadużycie zaufania publicznego – takie zarzuty francuska prokuratura stawia 78-letniemu byłemu prezydentowi Francji Jacques'owi Chiracowi.
W czasach gdy Chirac był burmistrzem Paryża, miał na fikcyjnych stanowiskach zatrudnić swoich współpracowników z gaullistowskiej partii RPR, powierzając im prace na rzecz rozwoju miasta.Wszyscy beneficjenci nepotyzmu Chiraca zasiadają razem z nim na ławie oskarżonych. Wśród nich jest m.in. Jean de Gaulle, wnuk twórcy V Republiki i Francois Debre, syn głównego autora francuskiej konstytucji.
Oskarżeni utrzymują, że pracowali dla merostwa, jednak nie tylko nie potrafią wykazać się jakimikolwiek efektami swojej pracy, ale nie mają jak tego udowodnić: nie mieli żadnych telefonów służbowych, biur, ani nie figurowali na oficjalnych listach pracowników.
Sprawa ciągnie się od 2000 roku, kiedy to przekręty byłego mera wyszły na jaw. Chiraca nie można było jednak postawić w stan oskarżenia, ponieważ sprawował wtedy urząd prezydenta. Zgodnie z francuską konstytucją, urzędujący prezydenci mogą podlegać tylko najwyższej rangi oskarżeniom, takim jak zdrada stanu.
Od 2005 roku sprawa ciągnie się powoli. Obrona ciągle ma jakieś opóźniające przebieg procesu wnioski. Na ostatniej rozprawie obrońca Chiraca zasugerował, że sprawa może być przedawniona. Maksymalnie Chiracowi grozi kara 10 lat więzienia, 150 tysięcy euro grzywny i zakaz ponownego ubiegania się o funkcje publiczne, ale nikt nie wierzy, że były prezydent dostanie aż tyle.
~Gość
~Gość
~Gość
~Gość