Jak inwestować na giełdzie i nie stracić
Finanse & Nieruchomości Finanse Jak inwestować na giełdzie i nie stracić

Jak inwestować na giełdzie i nie stracić

Jak inwestować na giełdzie i nie stracić
[fot: aldomurillo/iStockphoto]

Doradcy obiecujący pewny zysk na giełdzie po prostu kłamią. Zobacz, jak rozpoczynając swoją przygodę z inwestowaniem w akcje nie stracić pieniędzy. W co inwestować? Czego unikać? Na co zwracać uwagę i w jaki sposób ograniczać ryzyko? Na te pytania odpowiadają osoby, które na co dzień zajmują się rynkami finansowymi.

Ostatnie kilka miesięcy na polskiej giełdzie należały do optymistów. Najbardziej prestiżowy indeks warszawskiego parkietu - WIG20 - licząc od czerwcowego dołka poszybował o kilkanaście procent. Jeszcze lepiej radziły sobie wskaźniki obrazujące zachowanie cen akcji na giełdach w Paryżu czy Frankfurcie. Choć o wciąż kulejącej gospodarce co pewien czas przypominały twarde dane liczbowe, to inwestorzy zdecydowali się zagrać pod ożywienie.

Najpierw giełdowe indeksy w górę ciągnęła wiara, że na wspieranie globalnej gospodarki zdecydują się najpotężniejsze na świecie banki centralne – Rezerwa Federalna, Europejski Bank Centralny, czy Bank Japonii. Kiedy okazało się, że bankierzy spełnili oczekiwania, na rynkach wybuchła euforia. Dość szybko jednak doszło do korekty.

Kilkunastoprocentowe wzrosty w ciągu zaledwie kilku miesięcy wyglądają imponująco. Znacznie jednak mniej optymistyczny wniosek można wysnuć po rozszerzeniu perspektywy. WIG20 musiałby bowiem wzrosnąć o ponad 60 procent, żeby wyrównać rekord z 2007 roku.

Profesjonalistom też nie jest łatwo...

- Giełda to kasyno. Podobną skuteczność do wszelkiego rodzaju analiz miałoby obecnie wróżenie z fusów – podobnych, a często znacznie bardziej emocjonalnych, wpisów można znaleźć na forach inwestycyjnych dziesiątki. Trudno się temu jednak dziwić. W czasach, gdy karty na rynkach rozdają politycy, bądź bankierzy centralni, a spowalniająca gospodarka coraz mocniej odbija się na kondycji giełdowych spółek, o zarobek na giełdzie nie jest łatwo.

O tym, jak trudne jest to zadanie, najlepiej świadczą wyniki profesjonalistów. Historia pokazuje, że większość zarządzających funduszami inwestycyjnymi w długim terminie nie jest w stanie trwale osiągać wyników lepszych niż giełdowe indeksy. Przegrana z rynkiem w obecnej sytuacji nie jest zatem niczym zaskakującym. Ekspertom zdarzają się jednak jeszcze większe wpadki, a bywa, że pieniądze tracą nawet na, z pozoru znacznie bezpieczniejszych od akcji, obligacjach.

Znakomitym przykładem jest Dom Maklerski IDM SA. W portfelu należącego do spółki funduszu znalazły się między innymi obligacje przedsiębiorstw budowlanych, takich jak Dolnośląskie Surowce Skalne, czy PBG. Spółka zainwestowała także dziesiątki milionów złotych w biuro turystyczne SkyClub, a niespełna 10 proc. akcji sieci delikatesów Bomi w swoim portfelu miał kolejny fundusz – Supernova IDM Fund. O ich olbrzymich problemach finansowych, a w kilku przypadkach nawet upadłościach w ostatnich miesiącach bardzo obszernie informowały media.

Gwarantują zysk, czyli po prostu kłamią

Rozpoczynając swoją przygodę z inwestowaniem na giełdzie trzeba zachować olbrzymią ostrożność. Z jednej strony, jak w każdej innej dziedzinie, naturalne jest poszukiwanie przewodnika, czy mentora. Z drugiej, jeśli w grę wchodzą duże pieniądze, zawsze pojawią się osoby, które będą chciały w nieuczciwy sposób wykorzystać niewiedzę początkujących inwestorów. Mają o tyle ułatwione zadanie, że wielu z nich jeszcze wierzy w istnienie Świętego Graala inwestowania, a osoby, które kilka razy trafnie przewidziały zachowanie kursu często traktowane są przez nich jak nieomylni guru.


Marcin Materna
- Jeżeli czyjeś prognozy się sprawdzają, to dlaczego nie korzystać z jego porad? Wcześniej trzeba jednak bardzo dokładnie to sprawdzić – zaleca Marcin Materna, szef działu analiz Domu Maklerskiego Millennium. Dodaje jednak, że na giełdzie nie ma czegoś takiego, jak gwarantowany zysk. - W przypadku niektórych spółek szanse na wzrosty cen akcji są większe niż w innych, ale jeśli ktoś obiecuje pewny zysk to po prostu nie mówi prawdy – ostrzega Materna.

Podobnego zdania jest Mirosław Saj, makler i analityk Banku DnB Nord: - Gwarancja jakichkolwiek zysków z giełdy sprawia, że zdecydowanie jest to typ podobny do Amber Gold. Na rynku kapitałowym stwierdzenie gwarancja nie istnieje. Żaden profesjonalny doradca inwestycyjny, makler, czy analityk z pewnością go nie użyje.

- Jeśli ktoś obiecuje ponadprzeciętne zyski, a na pytanie o ryzyko z tym związane, odpowiada, że nie ma ryzyka, po prostu kłamie – twierdzi Sebastian Trojanowski, doradca inwestycyjny z Noble Securities. Dodaje, że każdy inwestor powinien znać fundamentalną zasadę inwestowania – nie ma dodatkowego zysku bez dodatkowego ryzyka.

Jeśli na lokacie bankowej możemy rocznie zarobić około 5 procent, to choć 20-procentowa stopa zwrotu na akcjach nie jest niemożliwa, koniecznie trzeba pamiętać, że w grę wchodzi także znacznie większe ryzyko utraty posiadanego kapitału.

Postaw na blue chipy, ale unikaj...

Największym dylematem początkującego inwestora jest znalezienie odpowiedzi na pytanie: jakie akcje kupować? Nie dla wszystkich jest ona jednak taka sama. – Dopiero uczciwa odpowiedź na pytanie, ile mogę na giełdzie stracić pozwoli określić tolerancję na ryzyko i tym samym określić wachlarz potencjalnych inwestycji – uważa Mirosław Saj.


Mirosław Saj, fot. Reporter/East News
- Inwestor skłonny zaakceptować 50-proc. stratę może pozwolić sobie na znacznie ryzykowniejsze inwestycje niż ktoś, kto nie chce stracić więcej niż 10 procent - dodaje. W jego opinii pierwszy inwestor może pozwolić sobie na inwestycje w średnie i małe spółki. Drugi swoją uwagę powinien skupić raczej na spółkach regularnie wypłacających dywidendy, najlepiej tych z indeksu WIG20.

Podobne rady dla początkujących graczy ma także Sebastian Trojanowski. - Odradzałbym inwestowanie w spółki o zbyt niskiej płynności, np. wchodzące w skład indeksów sWIG80, czy WIG-Plus. Nie tylko wymagają one dużych umiejętności z zakresu analizy finansowej, ale poza ryzykiem straty w ich wypadku inwestor musi liczyć się także z tym, że nie uda się ich sprzedać po ustalonej cenie – punktuje doradca inwestycyjny.

Uwagę osób stawiających swoje pierwsze inwestycyjne kroki często skupiają spółki, których akcje w ciągu jednego dnia drożeją o kilkanaście, a bywa, że nawet o kilkadziesiąt procent. Próby załapania się na taki jednodniowy rajd mogą jednak okazać się bardzo karkołomnym wyczynem. – Odradzałbym inwestowanie w spółki spekulacyjne oraz wiarę w złoty strzał. W obecnych warunkach unikałbym na przykład spółek budowlanych. Raz może się udać, ale pięć razy taka transakcja - niestety - się nie powiedzie – ostrzega Marcin Materna.

- Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem dla początkującego gracza jest kierowanie się fundamentami, czyli wybór spółek mocnych finansowo. Najlepiej takich, które są notowane z relatywnie niskim wskaźnikiem ceny do zysku i jednocześnie regularnie dzielą się nim z akcjonariuszami w postaci dywidendy. Osobiście w takiej sytuacji grałbym na spółkach dywidendowych, których płynność umożliwia szybkie wyjście z inwestycji – radzi szef analityków Millennium DM.

Nie wszystkie jajka do jednego koszyka

Choć jak mawia najpopularniejszy guru inwestowania i jeden z najbogatszych ludzi na świecie - Warren Buffett – dywersyfikacja jest dla ludzi, którzy nie wiedzą co czynią, warto podzielić posiadany kapitał na kilka części i każdą z nich zainwestować w inną spółkę. W przypadku początkującego inwestora jest to szczególnie istotne. W gąszczu wiadomości napływających na rynki nie jest on w stanie wyłuskać tych najistotniejszych, co może narażać go na jeszcze większe niebezpieczeństwo.

- Badania pokazują, że w efektywnym portfelu złożonym ze spółek notowanych na amerykańskiej giełdzie powinno być około 30 różnych akcji. Dla GPW ta liczba będzie niższa. W przypadku portfela wartego 50 tysięcy złotych postawiłbym na minimalnie 5-6, a maksymalnie 8-10 spółek. W takim wypadku inwestor powinien poradzić sobie także z liczbą przetwarzanych informacji – uważa Sebastian Trojanowski z Noble Securities dodając jednocześnie, że w przypadku kupna zbyt dużej liczby różnych akcji koszty transakcyjne będą zjadać sporą część potencjalnych zysków.

Warto pamiętać, że spółki działające w tych samych branżach, często wystawione są na te same rodzaje ryzyka. Przykładowo, jeśli nad sektorem bankowym ciąży widmo wprowadzenia dodatkowej opłaty na rzecz państwa, w mniejszym lub większym stopniu będzie wpływać to na akcje notowanych na giełdzie banków i dywersyfikacja polegająca na kupnie akcji sześciu banków nie jest najlepszym rozwiązaniem. – Początkującemu inwestorowi poleciłbym dywersyfikację branżową, co oznacza, że w portfelu umieściłbym akcje przedsiębiorstw działających w różnych sektorach przemysłu - radzi Marcin Materna.

Nietrafiona inwestycja? Szybko utnij stratę

Rynkowi eksperci często powtarzają jedną z najpopularniejszych giełdowym maksym – zyskom pozwól rosnąć, ale straty ucinaj szybko. Każdy skuteczny inwestor musi bowiem nauczyć się akceptować to, że czasem po prostu nie będzie miał racji i jeśli do tego dojdzie, powinien jak najszybciej ograniczać konsekwencje nietrafionej inwestycji, przez wycofanie z niej swoich pieniędzy. Brzmi ciekawie, niestety, realizacja tego zadania jest już znacznie trudniejsza.

Sprzedając akcje, kiedy potaniały o kilka, czy kilkanaście procent musimy przełknąć gorycz porażki, a przyznanie się do błędu nikomu nie przychodzi łatwo. Warto jednak pamiętać, że z rynkiem w dłuższym terminie wygrywało niewielu, a konsekwencje zbyt długiego oczekiwania na odbicie kursu akcji często bywają dla portfela inwestycyjnego zabójcze. Najlepiej obrazują to liczby. Aby odrobić 20-procentową stratę, kurs musi wzrosnąć o 25 procent. 50-procentowy spadek oznacza natomiast, że aby wyjść na zero ta sama akcja musi podrożeć aż o 100 procent.


Sebastian Trojanowski
Ale jak ustalić Stop Loss'a, czyli poziom, przy którym bezwzględnie należy wycofać się z konkretnej inwestycji? W odpowiedzi na to pytanie często pomaga analiza wykresu cenowego akcji danej spółki. Można również zastosować ogólniejsze reguły. - Poziomy Stop Loss zależą oczywiście od notowań danego papieru, ale generalnie zasada jest taka, żeby na inwestycji w pojedynczą spółkę nie tracić więcej niż 5 procent wartości całego portfela – przypomina Sebastian Trojanowski.

Z kolei Mirosław Saj ponownie zwraca uwagę na wartość obrotów danymi akcjami. – Ustawianie zleceń wyjścia ma sens jedynie na rynku płynnym. Co z tego, że postanowimy sprzedać akcje, jeśli cena spadnie o 10 proc., jeśli przez brak zleceń kupna na rynku straty mogą być znacznie wyższe niż pierwotnie zakładaliśmy – przestrzega makler DnB Nord. Dodaje, że warto zrobić zlecenie STOP na cały portfel. - Jeśli portfel inwestora, który ustalił, że nie może stracić więcej niż 20 proc., skurczył się ze 100 do 80 tysięcy, powinien on zamknąć pozycję i wycofać się z rynku – rekomenduje Saj.

Rynek i tak wszystko zweryfikuje

Nie próbuj pod wpływem emocji odrabiać strat, bo zamiast zmniejszać ich skalę, tylko je pogłębisz. Nie dokupuj akcji, których kursy spadają, bo zapewne nie zauważyłeś, że trend spadkowy już się rozpoczął. Nie inwestuj w spółki, o których działalności, zarządach i wynikach nie masz zielonego pojęcia. To tylko kilka potencjalnych błędów, które zdaniem ekspertów, popełniają początkujący inwestorzy.

Zainwestuj w wiedzę, dzięki temu wyłapiesz więcej ciekawych okazji inwestycyjnych. Prowadź dziennik zawartych transakcji, tylko tak sprawdzisz skuteczność swoich pomysłów, ale również wypunktujesz popełnione błędy. Szukaj spółek, które radziły sobie lepiej niż cały rynek, bo kiedy sytuacja się poprawi, one znów powinny liderować wzrostom. To z kolei kilka zaleceń osób na co dzień związanych z rynkiem kapitałowym.

- Dobrze, żeby takiemu początkującemu inwestorowi czasem się powiodło, a czasem nie. Wówczas przekona się, że na giełdzie nie wszystko układa się tak, jak się chce. Tutaj nie ma żadnych gwarancji, reguł, a często nawet rozsądku – twierdzi Jarosław Augustynowicz, profesjonalny inwestor, który już od kilkunastu lat na różnych rynkach handluje instrumentami finansowymi.

- Znałem osobę, która w latach 1999-2000, podczas hossy internetowej, kupiła akcje w okolicach dołka, a sprzedała je właściwie na samym szczycie. Udało się jej jednak tylko dlatego, że w dobrym momencie potrzebowała tych pieniędzy. Tak się ułożyło, na dłuższą metę nie jest to do powtórzenia – ocenia dodając, że inwestorzy, choć zdają sobie sprawę, że mogą stracić dużą część swoich pieniędzy, tak naprawdę na początku nikt takiej myśli do siebie nie dopuszcza. - Swoją prawdziwą tolerancję na ryzyko inwestor poznaje dopiero wtedy, kiedy pieniądze zaczynają odpływać z jego rachunku – podsumowuje inwestor.

Czytaj w Platine.pl
Porażka to koniec biznesmena?
Nietrafione inwestycje, niechciany produkt, bankructwo. Jak przedsiębiorcy radzą sobie w kryzysowych sytuacjach?
To musi umieć każdy biznesmen
Dzięki niej przekonasz do siebie współpracowników i zyskasz zaufanie klientów. W przeciwnym razie dasz się pokonać słabszym.
Jak zostać milionerem? On wie
Jego firma działa na pięciu kontynentach. Wysoką technologię kupują od niego nawet Japończycy. W rozmowie z Platine.pl profesor Rafał Ohme zdradza swój sposób na sukces.
SKOMENTUJ

Podpis:   
Podaj pierwszy znak kodu Cauvh
KOMENTARZE
  • 2.10.12, 15:47:45

    ~Adam222

    Stek bzdur i oklepanych frazesów. Na dodatek często sprzeczne twierdzenia. No i zastanówcie się co znaczy "płynność"? To coś innego niż wolumen.
    odpowiedz
  • 3.10.12, 10:44:55

    ~Ext189

    Jak inwestować na giełdzie i zarabiać? Miej plan gry i inwestuj zgodnie z nim.
    http://sygnaly-gieldowe.blogspot.com
    odpowiedz
  • 4.10.12, 12:49:58

    ~Wróg Postępu

    Jak nie stracić na giełdzie?

    Po prostu wycofując się z niej, o ile nie jesteśmy jednym z *insiderów* mającego dostęp do informacji nieco szybciej niż leszcze i jelenie.
    odpowiedz
  • 29.10.12, 10:37:13

    ~Pol-broker.

    Jest jeden tylko pewny sposob jak zrobic małą fortune na giełdzie: włozyc tam dużą. Tylko 5% graczy zarabia w calym cyklu- reszta slucha analitykow ktorzy ich napedzaja w cos za co dostaja komisje. Komentarz Adam222 b.sluszny. W Polsce chyba nawet nie ma market-maker: kupi zawsze za wystawioną cenę - to jest plynnosc. Broker nie dzwoni do klienta z okazja dziesieciolecia: on dzwoni odladowac bubel na frajera - nigdy nie brac takich ofert, do tego jest Vancouver i Hong Kong! Trzeba byc skonczonym idiotą wejsc na zlodziejska manipulowaną bez dozoru gielde: albo Londyn jesli nie N. York lub Chicago. Rachynek otworza nawet jelenion stad. Pozdrawiam, I hope that had you a good day so far as the rest is going to be sh...t.
    odpowiedz
  • 24.11.12, 11:25:59

    ~TradersEdge

    Zapraszam na www.TradersEdge.pl , praktyczne informacje od prawdziwego tradera!

    Pozdrawiam
    TradersEdge
    odpowiedz
  • 28.06.13, 10:55:02

    ~mercpan

    Odpuściłem, obserwujemy takie inwestycje - hale.jartom.com/nieruchomosci/Millenium-Logistic-Park-Bierun-Bierun-2737ahhw,61,hale,,w,0,,,2737a Giełda zbyt duże ryzyko, to nieruchomości mają teraz rekordowo niskie wyceny - problem tylko w tym, że potrzebny jest spory kapitał.
    odpowiedz