Inwestujesz

Inwestujesz? Oto strategia na trudne czasy

Inwestujesz? Oto strategia na trudne czasy
[fot: monkeybusinessimages/iStockphoto]

- Kupowanie akcji spółek dywidendowych to idealna strategia na ciężkie czasy - podkreślają eksperci. Potwierdzają to również liczby. Tylko z tytułu dywidendy, w ciągu zaledwie czterech lat, na akcjach KGHM można było zarobić ponad 200 procent. Dodatkowo dywidendowych inwestorów mocno wspiera Skarb Państwa. Zobacz, jak znaleźć właściwe spółki, jakich unikać i w jaki sposób legalnie uniknąć podatku od zysków kapitałowych.

Za Oceanem uwagę na spółkach regularnie dzielących się zyskiem skupiają zarówno legendarni inwestorzy - wśród nich najbardziej znanym jest Warren Buffett - jak i zarządzające setkami miliardów dolarów fundusze inwestycyjne. To podstawa wielu strategii inwestycyjnych.

Nie ma w tym jednak nic dziwnego. W tym roku spośród 500 spółek, wchodzących w skład indeksu S&P500 aż 401 wypłaciło część zysków posiadaczom swoich akcji. Dodatkowo, dywidendy w USA wypłacane są kwartalnie, a bez większych problemów można znaleźć spółki, które zyskiem z akcjonariuszami regularnie dzielą się od kilkudziesięciu lat. Najlepszym przykładem jest Coca-Cola, która od 1920 roku, co kwartał wypłaca akcjonariuszom część zysków, a od 50 lat jest to za każdym razem więcej. Dla porównania, notowania pierwszych spółek na GPW ruszyły zaledwie 21 lat temu.

Dywidendy coraz popularniejsze także na GPW

Inwestowanie w spółki dzielące się zyskami najprościej zobrazować przez porównanie z inwestowaniem w nieruchomości. Kupując mieszkanie możesz zarobić nie tylko sprzedając je po wyższej cenie. Kolejnym, a co ważniejsze, regularnym źródłem dochodu mogą być czynsze płacone przez wynajmujących. Podobnie jest w przypadku spółek dywidendowych. Tutaj zarabiasz nie tylko na wzroście kursu posiadanych akcji, ale na konto wpływa również część zysku przedsiębiorstwa, wypłacanego właśnie w postaci dywidendy.

Co ważniejsze, jest to także strategia, która przez ekspertów często określana jest mianem na gorsze czasy. - Przede wszystkim zyskiem dzielą się najczęściej spółki duże i stabilne, czyli zwyczajnie te, które najlepiej radzą sobie właśnie w trudnych czasach. W efekcie ich akcje nie tylko na giełdzie tracą mniej, ale także dają dodatkowy, dodatni przepływ pieniężny w postaci wypłacanej dywidendy. To gigantyczny magnes dla dużego kapitału - uważa Paweł Cymcyk z ING TFI.

O tym, jak duże ten magnes potrafi mieć znaczenie przekonali się niedawno inwestorzy posiadający w swoich portfelach akcje TP SA. Telekomunikacyjny gigant przez pięć lat z rzędu wypłacał dywidendę w wysokości 1,5 złotego na akcję. Kiedy zapowiedział, że chce, aby akcjonariusze z zysku za 2012 rok dostali dywidendę w wysokości 1 złotego, kurs akcji spółki w ciągu jednego dnia zanurkował o około 20 procent. Właśnie solidna - sięgająca często niemal 10 procent - stopa dywidendy była bowiem kluczowym czynnikiem zachęcającym do trzymania akcji TP SA.

Głównym propagatorem wypłacania dywidend przez spółki notowane na warszawskiej giełdzie jest resort skarbu. To właśnie państwo wciąż jest największym pojedynczym akcjonariuszem na GPW. W jego portfelu znajdują się między innymi pakiety akcji PKO BP, Polskiej Grupy Energetycznej, PZU, KGHM, czy PGNiG, czyli największych spółek notowanych w Warszawie. Państwo nie tylko, co pewien czas zarabia na sprzedaży mniejszościowych pakietów, ale także regularnie zasila budżet dywidendami, wypłacanymi właśnie przez te spółki.

Jakie spółki wybierać, a jakich unikać?

Jednak nie tylko państwowe firmy dzielą się zyskiem ze swoimi akcjonariuszami. - Duże, płynne, regularnie poprawiające wyniki i mające mocną pozycję w swoich branżach - takie spółki zdaniem ekspertów powinny wypłacać dywidendę i tym samym mogą znaleźć się w kręgu zainteresowania inwestora budującego dywidendowy portfel inwestycyjny.

Zarabianie bez pracy? Oto sposób
Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, że zgromadzenie pokaźnych oszczędności nie musi być wcale trudne.
- Unikałbym małych spółek obiecujących znaczące dywidendy. Te powinny inwestować w swój rozwój, na przykład w poszukiwanie nowych nisz do zagospodarowania, czy nawet nowych produktów. Deklaracja dywidendy w takiej sytuacji może oznaczać po prostu brak pomysłów na inwestycje i rozwój przedsiębiorstwa - uważa Paweł Cymcyk. Dodaje, że na polskim rynku jest relatywnie mało spółek, które regularnie płacą - dającą się przewidzieć - dywidendę.

Jak zatem wyłuskać spółki, które swoimi zyskami dzielą się w sposób w miarę powtarzalny? - Duże spółki często deklarują swoją politykę dywidendową podając, ile minimalnie zysku będą przeznaczały rocznie na dywidendę - zauważa Tomasz Jachowicz, analityk DnB Nord. Jego zdaniem jest to nawet ważniejsze, niż wysokość ostatnio wypłaconej dywidendy. – Szukałbym spółek mających potencjał do poprawiania zysków oraz takich, które wypłacają dywidendę wyższą niż aktualne oprocentowanie lokat bankowych.

GPW wspiera inwestorów

Stopę dywidendy, czyli wskaźnik powstający w efekcie podzielenia kwoty wypłacanej dywidendy przez aktualną cenę akcji, dla wszystkich spółek notowanych na warszawskim parkiecie podaje sama GPW na stronie internetowej http://www.gpw.pl/wskazniki_spolek. Zanim jednak na tej podstawie zdecydujesz się na zakup konkretnych akcji, koniecznie musisz sprawdzić, czy ponadprzeciętna wartość wskaźnika nie jest wynikiem jednorazowych zdarzeń, czy nawet przypadku. Zdaniem ekspertów, najlepiej wybierać te spółki, które w ciągu ostatnich kilku lat regularnie wypłacały dywidendę na zbliżonym poziomie.

Tutaj z pomocą znów przychodzi nam warszawska giełda, która na początku 2011 roku wprowadziła indeks spółek dywidendowych – WIGdiv. W jego skład wchodzi 30 spółek, które z jednej strony są uczestnikami indeksów WIG20, mWIG40 i sWIG80, a z drugiej regularnie (przynajmniej trzy razy w ciągu ostatnich pięciu lat) dzielą się zyskiem ze swoimi akcjonariuszami. Mimo że historia tego benchmarku jest stosunkowo krótka, jest on znakomitym źródłem wiedzy dla inwestorów preferujących akcje spółek wypłacających dywidendy.

Porównanie WIGdiv i WIG20 w ciągu ostatnich 12 miesięcy

Co ważne, WIGdiv jest indeksem dochodowym. Oznacza to, że przy jego wyliczaniu uwzględniane są także dochody z tytułu dywidend i praw poboru. Dla porównania, w przypadku WIG20 wypłata części zysku przez spółkę, wchodzącą jego skład, powoduje spadek kursu o kwotę dywidendy. To automatycznie przekłada się na obniżenie wartości indeksu.

Choć ponad połowę udziałów ma w nim zaledwie sześć spółek - miedziowy KGHM, ubezpieczeniowy PZU, banki Pekao SA i PKO BP, energetyczna PGE, czy wspomniana wcześniej Telekomunikacja Polska – to spokojnie można w nim znaleźć również mniejsze przedsiębiorstwa. Warto również dodać, że stopa dywidendy dla WIGdiv aktualnie wynosi 7,7 proc., co oznacza, że nawet po uwzględnieniu 19-proc. podatku od dochodów kapitałowych jest wyższa od obecnego oprocentowania lokat bankowych.

Ponad 230 procent w cztery lata

Pisząc o inwestowaniu w spółki dywidendowe nie sposób pominąć KGHM. Powody są przynajmniej trzy. Po pierwsze – jest to spółka mająca obecnie największy udział w indeksie WIGdiv. Po drugie – surowcowy kombinat z Lubina z zysku za 2011 rok wypłaci rekordową na GPW dywidendę. Na ten cel przeznaczy bowiem niemal 5,7 miliarda złotych.

Po trzecie, jest to najlepszy przykład, aby zobrazować, jak opłacalne może być inwestowanie w spółki dywidendowe w bardzo trudnych dla inwestorów czasach. W październiku 2007 roku za akcję KGHM trzeba było zapłacić ponad 140 złotych. Mniej więcej rok później, w efekcie gwałtownej przeceny na giełdach, kurs wyznaczył historyczne minimum na poziomie 20,08 złotego. O tym, jak atrakcyjny był to wówczas kąsek świadczy nie tylko obecna - oscylująca blisko 150 złotych - cena akcji KGHM.


Ile można zarobić na alkoholu?

Dowiedz się, w jaki sposób można inwestować w wina i inne trunki oraz czy to jest opłacalny biznes.
Kiedy panika na rynkach finansowych sięga zenitu, inwestorzy lokujący kapitał w spółkach, które mimo gorszej koniunktury są w stanie regularnie wypłacać dywidendy, mają swoje złote czasy. Przekonali się o tym ci, którzy w 2008 roku w tym gronie wciąż widzieli akcje miedziowego giganta. Rok później spółka wypłaciła 11,68 zł dywidendy. W kolejnym wypłata spadła do 3 zł, by w 2011 wrosnąć do 14,90 złotego. Natomiast w tym roku KGHM przekaże swoim akcjonariuszom 28,34 złotego za każdą posiadaną akcję. W ciągu czterech lat spółka wypłaciła łącznie 57,92 złotego. To oznacza, że – po uwzględnieniu podatku Belki – na konto posiadacza jednej akcji wpłynęło niemal 47 złotych. Inwestor, który kupił akcje na dołku tylko z tytułu dywidend zarobił na czysto ponad 230 procent.

Po równo, a może czwórka dyletanta?

Załóżmy zatem, że inwestor zapoznał się już z tematem, dokonał wstępnej selekcji, wie które spółki w miarę regularnie dzielą się zyskiem i które branże szczególnie by go interesowały. Dochodzi wówczas do momentu, w którym musi z nich stworzyć portfel inwestycyjny.

- Najprostszy sposób to rozdzielić kapitał po równo na akcje wszystkich wybranych przedsiębiorstw. W przypadku portfela o wartości 50 tysięcy złotych wybrałbym nie mniej niż 5, aczkolwiek nie więcej niż 10 spółek - radzi Tomasz Manowiec, zarządzający funduszami Noble Funds TFI. Ekspert dodaje, że w przypadku znacznie większych aktywów portfel warto podzielić proporcjonalnie do kapitalizacji. - Większy udział akcji dużych spółek pozwoli, w razie potrzeby, łatwiej wycofać pieniądze z rynku.

Aby uniknąć sytuacji, w której ryzyko specyficzne dla danej branży mocno uderza w wartość portfela, starałbym się unikać nadmiernej ekspozycji na dany sektor - zaleca zarządzający funduszami Noble Funds. Z dywersyfikacją radzi jednak nie przesadzać: – Dziesięć spółek z różnych branż, to dla początkującego inwestora zbyt wiele danych do analizowania. W przypadku 10-elementowego portfela nie przekraczałbym limitu trzech spółek działających na tym samym rynku.

Rynkowi eksperci wspominają także o popularnej - zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych - strategii inwestycyjnej zwanej czwórką dyletanta. Kluczowe kryteria doboru spółek do portfela w zasadzie są dwa - wysokość stopy dywidendy oraz przynależność do najbardziej prestiżowego indeksu na danym rynku. Na polskiej giełdzie będzie to WIG20.

W pierwszym kroku wybieramy pięć spółek z WIG20 z najwyższym wskaźnikiem stopy dywidendy. Będą to kolejno KGHM, TP SA, PGE, Synthos i Tauron. Następnie pomijamy pierwszą spółkę w tym zestawieniu. To efekt założenia, że utrzymanie pozycji lidera w długim terminie jest niezwykle trudne.

Kapitał pomiędzy te spółki dzieli się natomiast w proporcji 4:3:2:1. Inwestor, który na stworzenie dywidendowego portfela inwestycyjnego zamierza przeznaczyć 50 tysięcy złotych obecnie – zgodnie ze strategią czwórki dyletanta - powinien zainwestować odpowiednio w akcje TPSA (20 tys. zł.), Polskiej Grupy Energetycznej (15 tys. zł), Synthosu (10 tys. zł.) i Taurona (5 tys. zł.).

Skład portfela
SpółkaKwota inwestycji (zł)Stopa dywidendy (proc.)
źródło: opracowanie własne na podstawie danych GPW
TP SA 20 000 12,2
PGE 15 000 10,5
Synthos 10 000 9,1
Tauron 5 000 7,5

W obliczeniach można także uwzględnić to, że najprawdopodobniej w przyszłym roku Telekomunikacja Polska wypłaci 1 zł, a nie 1,5 złotego dywidendy na akcję. Niższa o jedną trzecią stopa dywidendy poskutkowałaby spadkiem spółki na trzecie miejsce w powyższej tabeli.

Koniecznie pamiętaj o....

Inwestorzy kupując akcje pod konkretną dywidendę powinni pamiętać, że papiery spółki, która zamierza ją wypłacić - przez czas rozliczania transakcji w Krajowym Depozycie Papierów Wartościowych - muszą mieć w portfelu przynajmniej trzy sesje wcześniej. Przykładowo, mimo że dzień dywidendy w przypadku KGHM w tym roku wypadał poniedziałek 16 lipca, to aby się na nią załapać akcje trzeba było kupić najpóźniej w środę 11 lipca.

Giełdowi gracze koniecznie muszą także pamiętać o tym, że dzień po uzyskaniu praw do dywidendy rynkowa cena akcji jest o nią korygowana. Nie ma zatem możliwości nabycia praw do - wypłacanej zazwyczaj z kilkutygodniowym lub kilkumiesięcznym opóźnieniem – dywidendy i sprzedaży akcji spółki przed obcięciem jej od kursu. Osoby tego nieświadome, w tym roku mogły przeżyć szok. Środowy kurs zamknięcia KGHM wynosił 144,90 złotego, w czwartek notowania otworzyły się na poziomie 119,80 złotego.

Warto także pamiętać, że dywidendy wypłacane w Polsce są – podobnie jak zarobek na zyskownej sprzedaży akcji – opodatkowane. Co jednak znacznie ważniejsze, 19-proc. podatku Belki nie odprowadza inwestor. Dywidenda, która wpływa na jego rachunek inwestycyjny jest już pomniejszona o wartość podatku. To z kolei oznacza, że – podobnie jak w przypadku funduszy inwestycyjnych – inwestor nie może zysków osiąganych z tytułu dywidend łączyć ze stratami wynikającymi ze sprzedaży akcji po kursie niższym od ceny zakupu i tym samym obniżać wysokości płaconego podatku.

Podatku Belki można jednak uniknąć

Inwestowanie w akcje spółek dywidendowych wydaje się bardzo ciekawą koncepcją dla osób, które samodzielnie chcą zarządzać pieniędzmi odkładanymi na emeryturę. Regularne zakupy takich papierów wartościowych przez kilkadziesiąt lat pozwolą znacznie ograniczyć wpływ krótkoterminowych zawirowań na rynkach finansowych na wartość portfela. Z kolei wybór spółek cyklicznie wypłacających dywidendy jeszcze zwiększy siłę procentu składanego.

Co ważniejsze, założenie rachunku inwestycyjnego w domu maklerskim w ramach Indywidualnego Konta Emerytalnego pozwoli uniknąć podatku Belki naliczanego zarówno od wypłacanej dywidendy, jak i od zyskownej sprzedaży akcji. Oczywiście, pod warunkiem, że zgromadzonych pieniędzy nie wypłacisz do momentu osiągnięcia 60 lat. Warto także pamiętać o rocznym limicie wpłat na IKE, który w tym roku wynosi 10 578 złotych.

Czytaj w Platine.pl
Obrzydliwie bogaty i skromny poseł
Obrzydliwie bogaty i nieprzyzwoicie... skromny. Król drobiu i najbogatszy wśród posłów - Mirosław Koźlakiewicz przyznaje się do dwóch słabości.
Jak nie stracić pieniędzy na giełdzie?
Doradcy obiecujący pewny zysk na giełdzie po prostu kłamią. Co mówią osoby, które na co dzień zajmują się rynkami finansowymi?
590 procent zysku? Oto sposób
To zajęcie dla wyjątkowo majętnych osób, pełnych pasji, zaangażowania oraz z żyłką biznesmena.

 

- Kupowanie akcji spółek dywidendowych to idealna strategia na ciężkie czasy – podkreślają eksperci. Potwierdzają to również liczby. Tylko z tytułu dywidendy, w ciągu zaledwie czterech lat, na akcjach KGHM można było zarobić ponad 200 procent. Dodatkowo dywidendowych inwestorów mocno wspiera Skarb Państwa. Zobacz, jak znaleźć właściwe spółki, jakich unikać i na co zwracać uwagę. Sprawdź także, w jaki sposób możesz legalnie uniknąć podatku od zysków kapitałowych.
Inwestowanie w spółki dywidendowe jest podstawą wielu powszechnie stosowanych w Stanach Zjednoczonych strategii inwestycyjnych, a uwagę na spółkach regularnie dzielących się zyskiem skupiają zarówno legendarni inwestorzy - wśród nich najbardziej znanym jest Warren Buffett - jak i zarządzające setkami miliardów dolarów fundusze inwestycyjne.
Nie ma w tym jednak nic dziwnego. W tym roku spośród 500 spółek, wchodzących w skład indeksu S&P500 aż 401 wypłaciło część zysków posiadaczom swoich akcji. Dodatkowo, dywidendy wypłacane są tam kwartalnie, a bez większych problemów można znaleźć spółki, które zyskiem z akcjonariuszami regularnie dzielą się od kilkudziesięciu lat. Najlepszym przykładem jest Coca-Cola, która wypłaca co kwartał akcjonariuszom część zysków od 1920 roku. Co więcej od 50 lat jest to za każdym razem więcej. Dla porównania notowania pierwszych spółek na GPW ruszyły zaledwie 21 lat temu.
Dywidendy coraz popularniejsze także na GPW
Inwestowanie w spółki, dzielące się zyskami najprościej zobrazować przez porównanie z inwestowaniem w nieruchomości. Kupując mieszkanie może zarobić nie tylko sprzedając je po wyższej cenie. Kolejnym, a co ważniejsze, regularnym źródłem dochodu mogą być czynsze płacone przez wynajmujących. Podobnie jest w przypadku spółek dywidendowych. Tutaj zarabia nie tylko na wzroście kursu posiadanych akcji, ale na nasze konto wpływa również część zysku przedsiębiorstwa, wypłacanego właśnie w postaci dywidendy.
Co ważniejsze, jest to także strategia, która przez ekspertów często określana jest mianem na gorsze czasy. - Przede wszystkim zyskiem dzielą się najczęściej spółki duże i stabilne, czyli zwyczajnie te, które najlepiej radzą sobie właśnie w trudnych czasach. W efekcie ich akcje nie tylko na giełdzie tracą mniej, ale także dają dodatkowy, dodatni przepływ pieniężny w postaci wypłacanej dywidendy. To gigantyczny magnes dla dużego kapitału – uważa Paweł Cymcyk, menedżer komunikacji inwestycyjnej w ING TFI.
O tym, jak duże ten magnez potrafi mieć znaczenie przekonali się niedawno inwestorzy posiadający w swoich portfelach inwestycyjnych akcje TP SA. Telekomunikacyjny gigant przez pięć lat z rzędu wypłacał dywidendę w wysokości 1,5 złotego na akcję. Kiedy zapowiedział, że chce, aby akcjonariusze z zysku za 2012 rok dostali dywidendę w wysokości 1 złotego, kurs akcji spółki w ciągu jednego dnia zanurkował o około 20 procent. Właśnie solidna - sięgająca często niemal 10 procent - stopa dywidendy była bowiem kluczowym czynnikiem zachęcającym do trzymania akcji TP SA.
Głównym propagatorem wypłacania dywidend przez spółki notowane na warszawskiej giełdzie jest resort skarbu. To właśnie państwo wciąż jest największym pojedynczym akcjonariuszem na GPW. W jego portfelu znajdują się między innymi pakiety akcji PKO BP, Polskiej Grupy Energetycznej, PZU, KGHM, czy PGNiG, czyli największych spółek notowanych w Warszawie. Państwo nie tylko, co pewien czas zarabia na sprzedaży mniejszościowych pakietów, ale także regularnie zasila budżet dywidendami, wypłacanymi właśnie przez te spółki.
Jakie spółki wybierać, a jakich unikać?
Jednak państwowe firmy dzielą się zyskiem ze swoimi akcjonariuszami. - Duże, płynne, regularnie poprawiające wyniki i mające mocną pozycję w swoich branżach – takie spółki zdaniem ekspertów powinny wypłacać dywidendę i tym samym mogą znaleźć się w kręgu zainteresowania inwestora budującego dywidendowy portfel inwestycyjny.
- Unikałbym małych spółek obiecujących znaczące dywidendy. Te powinny inwestować w swój rozwój, na przykład w poszukiwanie nowych nisz do zagospodarowania, czy nawet nowych produktów. Deklaracja dywidendy w takiej sytuacji może oznaczać po prostu brak pomysłów na inwestycje i rozwój przedsiębiorstwa – uważa Paweł Cymcyk. Dodaje, że na polskim rynku jest relatywnie mało spółek, które regularnie płacą – dającą się przewidzieć - dywidendę.
Jak zatem wyłuskać spółki, które swoimi zyskami dzielą się w sposób w miarę powtarzalny? - Duże spółki często deklarują swoją politykę dywidendową podając, ile minimalnie zysku będą przeznaczały rocznie na dywidendę – zauważa Tomasz Jachowicz, analityk DnB Nord. Jego zdaniem jest to nawet ważniejsze, niż wysokość ostatnio wypłaconej dywidendy. – Szukałbym spółek mających potencjał do poprawiania zysków oraz takich, które wypłacają dywidendę wyższą niż aktualne oprocentowanie lokat bankowych
GPW wspiera inwestorów
Stopę dywidendy, czyli wskaźnik powstający w efekcie podzielenia kwoty wypłacanej dywidendy przez aktualną cenę akcji, dla wszystkich spółek notowanych na warszawskim parkiecie podaje sama GPW na stronie internetowej http://www.gpw.pl/wskazniki_spolek. Zanim jednak na tej podstawie zdecydujee się na zakup konkretnych akcji, koniecznie trzeba sprawdzić, czy ponadprzeciętna wartość wskaźnika nie jest wynikiem jednorazowych zdarzeń, czy nawet przypadku. Zdaniem ekspertów, najlepiej wybierać te spółki, które w ciągu ostatnich kilku lat regularnie wypłacały dywidendę na zbliżonym poziomie.
Tutaj z pomocą znów przychodzi nam warszawska giełda, która na początku 2011 roku wprowadziła indeks spółek dywidendowych – WIGdiv. W jego skład wchodzi 30 spółek, które z jednej strony są uczestnikami indeksów WIG20, mWIG40 i sWIG80, a z drugiej regularnie (przynajmniej trzy razy w ciągu ostatnich pięciu lat) dzielą się zyskiem ze swoimi akcjonariuszami. Mimo że historia tego benchmarku jest stosunkowo krótka, jest on znakomitym źródłem wiedzy dla inwestorów preferujących akcje spółek wypłacających dywidendy.
Co ważne, WIGdiv jest indeksem dochodowym. Oznacza to, że przy jego wyliczaniu uwzględniane są także dochody z tytułu dywidend i praw poboru. Dla porównania, w przypadku WIG20 wypłata części zysku przez spółkę, wchodzącą jego skład, powoduje spadek kursu o kwotę dywidendy. To automatycznie przekłada się na obniżenie wartości indeksu.
Choć ponad połowę udziałów ma w nim zaledwie sześć spółek - miedziowy KGHM, ubezpieczeniowy PZU, banki Pekao SA i PKO BP, energetyczna PGE, czy wspomniana wcześniej Telekomunikacja Polska – to spokojnie można w nim znaleźć również mniejsze przedsiębiorstwa. Warto również dodać, że stopa dywidendy dla WIGdiv aktualnie wynosi 7,8 proc., co oznacza, że nawet po uwzględnieniu 19-proc. podatku od dochodów kapitałowych jest wyższa od obecnego oprocentowania lokat bankowych.
Ponad 230 procent w cztery lata
Pisząc o inwestowaniu w spółki dywidendowe nie sposób pominąć KGHM. Powody są przynajmniej trzy. Po pierwsze – jest to spółka mająca obecnie największy udział w indeksie WIGdiv. Po drugie – surowcowy kombinat z Lubina z zysku za 2011 rok wypłaci rekordową na GPW dywidendę. Na ten cel przeznaczy bowiem niemal 5,7 miliarda złotych.
Po trzecie, jest to najlepszy przykład, aby zobrazować, jak opłacalne może być inwestowanie w spółki dywidendowe w bardzo trudnych dla inwestorów czasach. W październiku 2007 roku za akcję KGHM trzeba było zapłacić ponad 140 złotych. Mniej więcej rok później, w efekcie gwałtownej przeceny na giełdach, kurs wyznaczył historyczne minimum na poziomie 20,08 złotego. O tym, jak atrakcyjny był to wówczas kąsek świadczy nie tylko obecna – oscylująca blisko 150 złotych - cena akcji KGHM.
Kiedy panika na rynkach finansowych sięga zenitu, inwestorzy lokujący kapitał w spółkach, które mimo gorszej koniunktury są w stanie regularnie wypłacać dywidendy, mają swoje złote czasy. Przekonali się o tym ci, którzy w 2008 roku w tym gronie wciąż widzieli akcje miedziowego giganta. Rok później spółka wypłaciła 11,68 zł dywidendy. W kolejnym wypłata spadła do 3 zł, by w 2011 wrosnąć 14,90 złotych. Natomiast w tym roku KGHM przekaże swoim akcjonariuszom 28,34 złotego za każdą posiadaną akcję. W ciągu czterech lat spółka wypłacił łącznie 57,92 złotego. To oznacza, że – po uwzględnieniu podatku Belki – na konto posiadacza jednej akcji wpłynęło niemal 47 złotych. Inwestor, który kupił akcje na dołku tylko z tytułu dywidend zarobił na czysto ponad 230 procent.
Po równo, a może czwórka dla dyletanta?
Załóżmy zatem, że inwestor zapoznał się już z tematem, dokonał wstępnej selekcji, wie które spółki w miarę regularnie dzielą się zyskiem i które branże szczególnie by go interesowały. Dochodzi wówczas do momentu, w którym musi z nich stworzyć portfel inwestycyjny.
- Najprostszy sposób to rozdzielić kapitał po równo na akcje wszystkich wybranych przedsiębiorstw. W przypadku portfela o wartości 50 tysięcy złotych wybrałbym nie mniej niż 5, aczkolwiek nie więcej niż 10 spółek – radzi Tomasz Manowiec, zarządzający funduszami Noble Funds TFI. Ekspert dodaje, że w przypadku znacznie większych aktywów portfel warto podzielić proporcjonalnie do kapitalizacji. - Większy udział akcji dużych spółek pozwoli, w razie potrzeby, łatwiej wycofać pieniądze z rynku.
– Aby uniknąć sytuacji, w której ryzyko specyficzne dla danej branży mocno uderza w wartość portfela, starałbym się unikać nadmiernej ekspozycji na dany sektor – zaleca zarządzający funduszami Noble Funds. Z dywersyfikacją radzi jednak nie przesadzać: – Dziesięć spółek z różnych branż, to dla początkującego inwestora zbyt wiele danych do analizowania. W przypadku 10-elementowego portfela nie przekraczałbym limitu trzech spółek działających na tym samym rynku.
Rynkowi eksperci wspominają także o popularnej - zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych - strategii inwestycyjnej zwanej czwórką dyletanta. Kluczowe kryteria doboru spółek do portfela w zasadzie są dwa – wysokość stopy dywidendy oraz przynależność do najbardziej prestiżowego indeksu na danym rynku. Na polskiej giełdzie będzie to WIG20.
W pierwszym kroku wybieramy pięć spółek z WIG20 z najwyższym wskaźnikiem stopy dywidendy. Będą to kolejno KGHM, TPSA, PGE, Synthos i Tauron. Następnie pomijamy pierwszą spółkę w tym zestawieniu. To efekt założenia, że utrzymanie pozycji lidera w długim terminie jest niezwykle trudne.
Kapitał pomiędzy te spółki dzieli się natomiast w proporcji 4:3:2:1. Inwestor, który na stworzenie dywidendowego portfela inwestycyjnego zamierza przeznaczyć 50 tysięcy złotych obecnie – zgodnie ze strategią czwórki dyletanta - powinien zainwestować odpowiednio w akcje TPSA (20 tys. zł.) Polskiej Grupy Energetycznej (15 tys. zł), Synthosu (10 tys. zł.) i Taurona (5 tys. zł.)
Koniecznie pamiętaj o....
Inwestorzy kupując akcje pod konkretną dywidendę powinni pamiętać, że papiery spółki, która zamierza ją wypłacić – przez czas rozliczania transakcji w Krajowym Depozycie Papierów Wartościowych - muszą mieć w portfelu przynajmniej trzy sesje wcześniej. Przykładowo, mimo że dzień dywidendy w przypadku KGHM w tym roku wypadał poniedziałek 16 lipca, to aby się na nią załapać akcje trzeba było kupić najpóźniej w środę 11 lipca.
Giełdowi gracze koniecznie muszą także pamiętać, że o tym, że dzień po uzyskaniu praw do dywidendy rynkowa cena akcji jest o nią korygowana. Nie ma zatem możliwości nabycia praw do – wypłacanej zazwyczaj z kilkutygodniowym lub kilkumiesięcznym opóźnieniem – dywidendy i sprzedaży akcji spółki przed obcięciem jej od kursu akcji. Osoby tego nieświadome, w tym roku mogły przeżyć szok. Środowy kurs zamknięcia KGHM wynosił 144,90 złotego, w czwartek notowania otworzyły się na poziomie 119,80 złotego.
Warto także pamiętać, że dywidendy wypłacane w Polsce są – podobnie jak zarobek na zyskownej sprzedaży akcji – opodatkowane. Co jednak znacznie ważniejsze, 19-proc. podatku Belki nie odprowadza inwestor, a dzieląca się zyskiem spółka. Dywidenda, która wpływa na jego rachunek inwestycyjny jest już pomniejszona o wartość podatku. To z kolei oznacza, że – podobnie jak w przypadku funduszy inwestycyjnych – inwestor nie może zysków osiąganych z tytułu dywidend łączyć ze stratami wynikającymi ze sprzedaży akcji po kursie niższym od ceny zakupu i tym samym obniżać wysokości płaconego podatku.
Podatku Belki można jednak uniknąć
Inwestowanie w akcje spółek dywidendowych wydaje się bardzo ciekawą koncepcją dla osób, które samodzielnie chcą zarządzać pieniędzmi odkładanymi na emeryturę. Regularne zakupy takich papierów wartościowych przez kilkadziesiąt lat pozwolą znacznie ograniczyć wpływ krótkoterminowych zawirowań na rynkach finansowych na wartość portfela. Z kolei wybór spółek cyklicznie wypłacających dywidendy jeszcze zwiększy siłę procentu składanego.
Co ważniejsze, założenie rachunku inwestycyjnego w domu maklerskim – przykładowo w ramach Indywidualnego Konta Emerytalnego – pozwoli uniknąć podatku Belki naliczanego zarówno od wypłacanej dywidendy, jak i od zyskownej sprzedaży akcji. Oczywiście, pod warunkiem, że zgromadzonych pieniędzy nie wypłaci do momentu osiągnięcia 60 lat. Warto także pamiętać o rocznym limicie wpłat na IKE, który w tym roku wynosi 10 578 złotych.

Tagi:

dywidenda

inwestycje

giełda

pieniądze

SKOMENTUJ

Podpis:   
Podaj trzeci znak kodu x8pnc
KOMENTARZE
  • 13.11.12, 19:28:42

    ~lisli

    Zawsze bedziesz miał w plecy. cały artykoł nadaje sie do kosza.ściema od początku do końca.
    odpowiedz
  • 10.12.12, 08:16:45

    ~trademaker

    Chcesz zarabiać niezależnie od tego czy to wzrost czy spadek?
    Odwiedź WWW.PEM.EXBINO.EU - platforma opcji binarnych z największymi zwrotami inwestycji. Oferuje inwestorom możliwość uzyskania w krótkim czasie zysków wynoszących 20% - 600% oraz pozwala zminimalizować ryzyko straty, poprzez zabezpieczenie sięgające nawet 80% z nietrafionej inwestycji.
    odpowiedz
  • 6.02.13, 02:11:51

    ~ertete

    Global Kancelaria Finansowa wykonuje usługi w zakresie windykacji należności i prewencji płatności, a od wielu lat przeprowadza wywiady gospodarcze i nadzoruje logistykę transportów. Rekomenduję Global Kancelarię Finansową jako firmę rzetelną, w pełni wiarygodną i zawsze gotową do podjęcia profesjona­l­nych działań. Jej pracownicy charakteryzują się dużą wiedzą i dośwawdczeniem, które wykorzystują w realizacji zadań wymagających od nich determinacji i zaangażowania. Charakteryzują się wysoką kulturą osobistą, dyskrecją i stosownym, pełnym szacunku podejściem do Klienta. Stosowane przez nich metody są niekonwencjonalne, jednak zawsze zgodne z obowiązującymi przepisami prawa i dające wysoką efektywność. Na szczególne podkreślenie zasługuje ich dyspozycyjność. Potrafią dopasować swoją ofertę do naszych potrzeb i skutecznie realizować powierzone im zadania. Usługi świadczone przez GFK są godne polecenia każdej firmie, w której ceni się profesjonalizm i niezawodność. Zobacz na stronę: www.global-world.pl retrter
    odpowiedz