Edward Hulewicz omal nie zginął na basenie
Sztuka & Design Sztuka Edward Hulewicz omal nie zginął na basenie

Edward Hulewicz omal nie zginął na basenie. Przez... kobiety

Edward Hulewicz omal nie zginął na basenie. Przez... kobiety
[fot: PAP/Andrzej Grygiel ]

Obietnice, Zaczekaj, aż opadnie mgła, Siała baba mak - to niektóre z przebojów Edwarda Hulewicza. - Staram się nie patrzeć w tył, idę do przodu - mówi piosenkarz, który nagrał ostatnio krążek Rock Cafe i Edward Hulewicz Klasycznie.

Jak wspomina Pan początki swojej kariery?

Edward Hulewicz: Z pewnym sentymentem, ale nie rozpamiętuję, jak to kiedyś było. Dla mnie to nie czas na remanenty, czy podsumowania. Staram się nie patrzeć w tył, idę do przodu.

Jak wchodzili wówczas do showbiznesu początkujący artyści?

Kiedyś na zawodową scenę wdrapywało się latami, nie było tylu programów w rodzaju Idol, Mam talent, czy The Voice of Poland, przez co każdy najmniejszy sukces ceniło się bardziej. Jeśli myślało się o śpiewaniu jako o zawodzie, trzeba było zdać egzamin przed państwową komisją z zakresu całego materiału studiów Akademii Teatralnej. Potem egzamin ze znajomości muzyki, solfeżu, czytania nut i śpiewu z nut a vista. Jeśli się zdało, otrzymywało się dyplom zawodowego artysty i odpowiednią stawkę za występy. Dziś praktycznie każdy z widzów może z łatwością przeskoczyć barierę dzielącą go od artysty i zaistnieć. I tak się najczęściej dzieje.

Posłuchaj piosenki Serdeczne życzenia

Okres Pańskiej największej popularności przypada na lata 60. i 70. ubiegłego wieku. Jak reagowała wówczas publiczność?

Wszystko to, co nazywamy potocznie popularnością, spadło jak grom z jasnego nieba... Gwiazdorstwo i bycie rozpoznawalnym na ulicy totalnie kłóciło się z moim charakterem człowieka niemal chorobliwie nieśmiałego. Z czasem do tego przywykłem i wiem już dzisiaj, że do zawodów artystycznych przeważnie idą tacy właśnie ludzie. Chcą bowiem w ten sposób przełamać i pokonać te uczucia.

Wtedy jednak wpadłem w panikę i prawie że nie wychodziłem z hotelu. Choć czasy były siermiężne i niewiele przypominały dzisiejszą histerię i piski dziewcząt na widok swojego idola, do dziś pamiętam grupki fanek, które zaczepiały mnie, zagadywały, otaczały ze wszystkich stron i szły za mną gdziekolwiek się skierowałem. Strasznie mnie to peszyło i onieśmielało i nie wiedziałem, co z sobą zrobić.

Pamiętam jedno najbardziej traumatyczne wydarzenie. Było lato, więc zachciało mi się pójść na miejscowy basen. Ledwo rozłożyłem się na kocyku, chmara dziewcząt zakryła niebo i utworzyła nade mną ludzki kopiec. Ledwie uszedłem z życiem... Podobnie było na Półfinałach Festiwalu Nastolatków na stadionie we Wrocławiu. Estrada była na środku stadionu. Po skończeniu koncertu publiczność runęła w kierunku swoich ulubieńców. Do dziś mam w pamięci tysiące nóg nad głową, miedzy którymi na czworakach uciekałem do wyjścia.

Jednak były i zabawne sytuacje. Jeden z dziennikarzy przy okazji jakiegoś wywiadu nieostrożnie podał mój... adres prywatny. Potem otrzymywałem kilkaset listów dziennie i listonosz mnie przeklął. Nie sposób było wszystkich przeczytać, od czasu do czasu po jakiś jednak sięgałem. Do dziś pamiętam treść jednego listu. Autorka napisała: Panie Edwardzie błagam pana, niech pan w następnej audycji telewizyjnej nie biega po studiu, niech pan się nie rusza i stoi w miejscu, bo nie nadążam za panem moimi ustami po ekranie....

Posłuchaj kultowej piosenki Za zdrowie pań

Zazdrości Pan czegoś dzisiejszym wykonawcom, którzy zaczynają karierę? Możliwości promocji w internecie? Wysokości gaży za koncerty? Większej dostępności do studiów nagraniowych?

Niczego nie zazdroszczę, mimo że nie widać mnie na pierwszych stronach gazet, czy w popularnych programach telewizyjnych. Robię swoje, koncertuję, nagrywam nowe piosenki. Idę z duchem czasu, śledzę to, co dzieje się aktualnie w muzyce, staram się śpiewać zgodnie z wymogami współczesnej wokalistyki.

Wychodzę z założenia, że każde pokolenie ma prawo do swojej muzyki, którą niekoniecznie starsi muszą rozumieć. Tak było za moich młodych lat, kiedy to dla naszych rodziców Beatlesi, to było coś co najmniej dziwnego. Nie należy jednak - mówiąc językiem młodzieżowym - przeginać. Starsze pokolenie jeszcze żyje, i też chciałoby się cieszyć swoją muzyką, do której ma prawo, a której w mediach żałują jej nowi oprawcy muzyczni.

Posłuchaj jak artysta śpiewa arię z opery Nabucco

Ciągle Pan koncertuje, ale czy planuje również nowe nagrania?

Oczywiście. Współpracuję właśnie z bardzo utalentowanym kompozytorem poznańskim Adamem Rupem, a efektem tego jest nagrany ostatnio krążek z repertuarem rockowym zatytułowany Rock Cafe.

Jednak dziś najbardziej pasjonuje mnie klasyka. Kształcony w pierwszych latach mojej artystycznej edukacji głos w kierunku śpiewu klasycznego zaniedbałem, kiedy poszedłem w rozrywkę. W zeszłym roku nagrałem jednak krążek, który nosi tytuł Edward Hulewicz Klasycznie i zawiera repertuar z muzyki klasycznej, a więc arie operowe i pieśni.

Jakie ma Pan najbliższe plany?

Jak napisałem na jednym z internetowych portali kierując się do moich fanów, jestem na takim etapie mojego życia i prywatnego i zawodowego, że praktycznie dziś niczego nie muszę. Nie muszę zabiegać, udowadniać, budować kariery, układów, stosunków. Wiem, zdarzały mi się na mojej długiej drodze zawodowej piosenki z rodzaju lekkie, łatwe i przyjemne, ale nie wstydzę się ich. Stawiając na różnorodność w repertuarze próbowałem wszystkiego, nawet rapu - stylistyki, która powstała chyba po to, żeby w show-biznesie mogli zaistnieć ci wykonawcy, którzy talentu wokalnego nie mają. Napisałem jednak i taką piosenkę, z ciekawości. Dziś śpiewam ją czasami dla rozrywki w recitalach.

Edward Hulewicz

Urodzony 22 listopada 1937 w Bereźnie na Wołyniu, piosenkarz, kompozytor, autor tekstów, dziennikarz muzyczny, założyciel zespołu Tarpany, w którym śpiewała także Halina Frąckowiak. Po rozpadzie zespołu w 1968 roku, przeszedł do zespołu Heliosi, z którym wylansował przeboje Obietnice i Zaczekaj, aż opadnie mgła. Później poświęcił się karierze solowej, śpiewając piosenki m.in. Katarzyny Gurtner, Jarosława Kukulskiego, Ernesta Brylla. Wystąpił w filmie Wodzirej Feliksa Falka. Brał udział w licznych trasach koncertowych m.in. w byłym ZSRR, USA i Kanadzie.

Czytaj w Platine.pl
Znany tenor zaczynał w Tesco
Paul Potts zdobył sławę dopiero na krótko przed czterdziestką.
Niecodzienny koncert. Na salę wpuszczali ze śpiworami
Muzyczny eksperyment ma zostać powtórzony w niedługiej przyszłości.
Edyta Bartosiewicz wyda płytę sprzed 22 lat
Krążek Love jest dziś prawdziwym białym krukiem. Artystka chce go przypomnieć.
SKOMENTUJ

Podpis:   
Podaj pierwszy znak kodu zftKc
KOMENTARZE
  • 6.12.14, 10:32:10

    ~M.Tarkowski

    Lepiej posłuchać i obejrzeć nagranie "Va Pensiero" w wykonaniu Edwarda Hulewicza na You Tube pod linkiem: https://www.youtube.com/watch?v=A1vEO6k_zHQ Albo inne nagranie ("Una Furtiwa Lagrima") z tej płyty (Edward Hulewicz Klasycznie) pod linkiem: https://www.youtube.com/watch?v=V8dKRjKCDSg
    odpowiedz
  • 8.12.14, 10:43:30

    ~Feris

    Piosenkarz za mało wykorzystany, w tym wieku arie operowe i to w oryginalnych tonacjach, fenomenalne, podziwiam. Warto posłuchać.
    odpowiedz
  • 3.09.15, 11:05:17

    ~Patri

    To pierwsze zdjęcie to złośliwa fotoshopowa podróbka. Pan Edward nigdy tak nie wyglądał i nie wygląda.
    odpowiedz